niedziela, 18 września 2016

13. "Nie! Co?Nic!"

Wszyscy z zaciśniętymi zębami słuchali jak lider rozmawia z menadżerem i nie mogli opanować zdenerwowania. W końcu chłopcy powinni być bardziej zdyscyplinowani, jak to na przykładnych Idoli przystało.

Rapmon: Baaardzo dziękujemy! Jutro wszystko odpracujemy, obiecuję.

Menadżer: Ja mam nadzieję, rozłączam się.

Rapmon odłożył telefon i z ulgą przekazał reszcie, że mają dzisiaj dzień wolnego.

W tym czasie menadżer pomyślał, że wpadnie na chwilę do chłopaków do dormu ustalić plany na następny dzień, by nie marnować już jutro czasu.

W mieszkaniu wszyscy powoli zwlekali się z łóżek, a raczej z podłogi na której spali. Nie było to dla nich łatwe, ich organizmy źle zniosły nadmiar alkoholu. Gdy do każdego dotarło, już że jest poranek i muszą wstać zaczęli narzekać na wszytsko.

V: Aishhh, boli mnie głowa, chce mi się pić..

Jimin: Nie narzekaj, nie tylko tobie jest źle.

V: Głodnyyyyyyy!

Hope: Kookie! .. Kookie jesteś gdzieś? Wisisz mi śniadanie, wygrałem z tobą zakład.

Kookie: Ja nie chce… muszę?

Hope: Prooooszę!

V: Mnie też zrobisz?

Kookie: Jesteście straszni!

Stevie: Ja ci pomogę! Jin, Ty też wstawaj, chyba tylko ty jedyny wśród pozostałych wiesz chociaż jak pokroić pomidora haha.

Jimin: To ja porozkładam talerze. Tae, wstawaj i noś talerze, będę ci dyrygował.

V: Pff!

W czasie gdy Stevie, Kookie i Jin przygotowywali śniadanie, V i Jimin sprzeczali się kto ma zanieść ostatni talerz, ponieważ każdy z nich zaniósł już po tyle samo.

Jimin: Ja już zaniosłem 7 talerzy, twoja kolej.

V: Ja też tyle. Nie będę nosił więcej niż ty.

Jimin: Ale ja nie mogę się przemęczać… muszę dbać o siebie.

Stevie: Chłopaki, zanieście po pół talerza.

V: Świetny pomysł!
JImin: Ty głupku, jak niby mamy to zrobić?

Ricky: Dajcie mi to, głowa mi pęka od tych waszych kłotni!

JImin i Tae spojrzeli posobie z zadowoleniem i poszli usiąść koło Hobiego.

Emma w tym czasie nawet nie podniosła się z materaca i przeglądała instagrama na telefonie.

Emma: Ricky! Widziałaś nowe zdjęcie Chanyeola na insta? Ma te czerwone włosy co w Monster! Ale on w nich super wygląda…

Ricky: Pokaż! Ahhh Chaniii, jest idealny.

Emma: A widziałaś shooting do Mv Monster? Wczoraj dodali.

Ricky: Nie… wczoraj oglądałam tylko krótki wywiad z Bambamem. Ja tak uwielbiam jego pućki.

Jimin: Pućki?? Że co?!

Emma: No takie urocze policzki ma.

Hope: Pff też mi coś, wygląda jak dziecko.

Rapmon: Co się czepiasz? Zazdrosny?

Hopie: Hah niby o co?

Emma: Bam bam jest słodki, ale nie jest tak utalentowany jak Yeol. Gra na gitarze, śpiewa, rapuje…

Suga: A na pianinie umie grać? Pewnie, że nie… Też mi sztuka brzedękolić na gitarze…

Mia: A tak właściwie.. Stevie kogo ty biasujesz? Bo Biasów dziewczyn znam , a ty nam jeszcze nie powiedziałaś.

Stevie: Ja ? Ja oczywiście biasuje Kooka.- stwierdziła pogodnie i uśmiechnęła się do Ciastka.

Wszyscy zamilkli i spojrzeli w stronę maknae. Obserwowali jak się zachowa, ale ten zachowywał się jak nic nie usłyszał.

Kookie* Serio? Czy ja dobrze usłyszałem? Że.. mnie lubi najbardziej? Hmm… to by wyjaśniało wczorajszy pocałunek.. muszę z nią o tym pogadać, nie mogę tak tego zostawić. Jak oni się na mnie gapią! Udawaj, że nie słyszałeś, nic nie słyszałeś!*

Stevie spojrzała na zamurowanych z wrażenia kolegów.

Stevie: No co? Lubię jak śpiewa. Z tego co mi mówiła Emma to ona biasuje-

Emma: JB, JB z Got 7!-z przerażeniem wykrzyczała.

Stevie: A nie mówiłaś…

Emma: Nie! – ostrym spojrzeniem dała do zrozumienia, żeby siedziała cicho, i delikatnie wskazywała głową na Sugę.

Stevie zrozumiała tajemnicze gesty blondynki.

Stevie: No tak, właśnie JB… O nim mi mówiłaś…

Ciastek podszedł do swojej fanki, wziął ją za rękę i zaprowadził do korytarza. To było jedyne puste miejsce. W każdym innym pokoju ktoś był. Jednak 13 osób w jednym apartamencie to dużo, a nawet bardzo dużo. Mimo, że apartament był ogromny dało się poczuć ciasnotę w takiej licznej ekipie.

Kookie: Stevie.. emm .. ja chciałem zapytać o wczoraj… o.. o ten pocałunek… Pamiętasz to?

Stevie: A… no tak.. Ja pamiętam... To dlatego,że po alkoholu staję się odważniejsza…

Kookie*Odważniejsza? Nie powiedziała, że robi głupie rzeczy, że nie myśli ani nic w tym stylu, po prostu odważniejsza.. tak jakby zawsze chciała to zrobić, tylko nie miała odwagi? Nie… albo? Aishh! Za bardzo wszytsko analizuje!*

Stevie: Kook?..Kook? jesteś tam?-machała ręką przed twarzą nieobecnego myślami chłopaka.

Kookie: Tak…

Stevie: Ja przepraszam za to, to się więcej nie powtórzy, obiecuję!

Kookie: Nie!

Stevie: Co?!

Kookie: Nic!

Stevie była bardzo zaskoczona reakcją Kookiego. Z resztą mina Ciastka też wskazywała na jego zdziwienie.

Stevie: Hahha.. nie wiem co to było, ale nie ważne- przytuliła maknae na zgodę i poszli do jadalni na śniadanie.

Zasiedli do stołu i zaczęli jeść. Wszystkim bardzo smakowało. Chłopaki jeszcze nie jedli „europejskiego” śniadania. Mia poprosiła Rapmona, by ten podał jej sok pomarańczowy, ale Rapmon nie bez powodu znany jest ze swoich zdolności niszczycielskich. Gdy podniósł dzbanek, urwało się ucho i sok rozlał się na spodnie Jimina.

Jimin: Nie byłbyś sobą, gdybyś czegoś nie zepsuł, co nie liderze?

Rapmon: Nie gadaj tylko idź się przebrać.

Jimin: Pff… i jak zawsze nie przyznasz się do błędu. Tylko w co ja mam się przebrać?

Brian: Mogę ci jakieś dresy pożyczyć. Chcesz?

Jimin: Jakby to nie był problem..

Brian: Spoko spoko, chodź ze mną to ci je dam.

Brian z Jiminem poszli w kierunku pokoju chłopaka Lottie, mijając po drodze budowlę z kartonowych pudełek. Żaden się nie odezwał, ale oboje przyglądali się i zastanawiali skąd to się tam wzięło. Brian mało co pamiętał z poprzedniego wieczoru. Chłopak wygrzebał z szafy spodnie dresowe i jakąś czystą koszulkę , pokazał wokaliście gdzie jest łazienka żeby się przebrał i wrócił do jadalni.

Emma: Ej, a gdzie jest Lottie?

W tym samym momencie w apartamencie rozległ się wrzask, a zaraz po nim trzaśnięcie drzwiami.

Ricky: Nie jestem pewna, ale Lottie jest chyba w łazience…

Jimin: Aaaa.. ja przepraszam…..! Ja nic nie widziałem! Brian mi kazał.. przepraszam…

Lottie: Chcesz zginąć?!

Jin: Jimin! Coś ty zrobił?

Do jadalni wszedł speszony Jimin, cały czerwony na twarzy.

JImin: Ja.. nie .. nic… ja nie chciałem…

Kookie: Czemu jesteś taki czerwony na twarzy hyung?

Jimin: Ja nic nie widziałem, ja nie chciałem.

Hopie: Hahah taki z niego zawsze kozak, a teraz tak się speszył.

Lottie wyszła z łazienki, siadła do stołu i dokończyła śniadanie. Nie odezwała się ani słowem, nie patrzyła na Jimina. Wtedy Jimin nie wytrzymał.

Jimin: Lottie, ja przep-

Lottie: Nie wiem o czym mówisz. Tego nie było ok? Nie mówimy o tym, nie przepraszaj, zapomnij. To się w ogóle nie zdarzyło, ok? Tak będzie łatwiej.

Jimin nerwowo przełknął ślinę i przytaknął.

Lottie: W takim razie podaj mi proszę dżem. XD

Jimin: Już się robi.

Suga w tym czasie rozmawiał z Mią o filmie, który jak się okazało oboje bardzo lubili.

Suga: Hahah spójrz tylko na Jimina. Nigdy go nie widziałem takiego. Nie wnikam co tam się stało, ale warto było, bo Jimin nigdy się tak nie zachowywał.

Mia: Noo.. jak takie 5-cio letnie dziecko, które zobaczyło coś, czego nie powinno haha.

Emma: Hej… chodźmy się gdzieś przejść.. nie mogę tak siedzieć i nic nie robić, ruszmy się gdzieś.

Ricky: W sumie.. można by gdzieś iść.

Hope: Czekajcie, zanim zaczniemy robić coś ambitniejszego, chce mieć wasze numery telefonow!

Stevie: W sumie, dobry pomysł. Dzięki temu będzie nam łatwiej w razie czego.

Cała 13 zaczęła wymieniać się numerami telefonów, w efekcie czego powstał chaos. Ostatecznie Brian i Namjoon wzięli kartki papieru i na jedej zapisali numery do dziewczyn i Briana, a na drugiej telefony do kuloodpornych. To było najlepsze rozwiązanie, Mia powiesiła kartkę z telefonami chłopaków w zaszczytnym miejscu - na lodówce, a Jin zabrał drugą do plecaka, żeby się nie zgubiła.

Jin: Okej to pozbierajcie swoje rzeczy chłopaki, teraz pójdziemy się przejść, a potem nas odprowadzicie do dormu?

Mia: Okej! To chodźmy.

Wszyscy zaczęli się kręcić po mieszkaniu, szukając swoich rzeczy. Telefonów, kluczy, i każdy kto przechodził koło budowli z kartonowych pudełek zatrzymywał się i zastanawiał co to w ogóle jest, skąd się to tam wzięło i kto to zrobił.

Rapmonster: Gotowi? Możemy iść?

V: Tak jest liderze! Idziemy!

Cała paczka spacerowała po Seulu, pogoda nie dopisywała, więc na szczęście na ulicach było bardzo mało osób. Chłopaki nie musieli się specjalnie kryć, a im drobny deszczyk nie przeszkadzał. Humory dopisywały wszystkim. Hopie z V się wygłupiali. Jimin.. wydawało się, że faktyczne zapomniał o incydencie z Lottie. Mia tym razem szła z Jinem i rozmawiali w najlepsze o jakiś głupotach. Ricky i Emma obserwowały wszystkich i już niedaleko dormu chłopaków zauważyły mężczyznę z pieskiem.

Emma: Nie byłabym sobą gdybym nie podeszła. Idziesz?

Ricky: No jasne, jaki ten psiak słodki.

Dziewczyny potruchtały w kierunku psa i natknęły się na menadżera, który obserwował całą ekipę spod drzwi dormu. Dziewczyny widząc wzrok menadżera powoli się wycofały do reszty.

Menadżer: Dzień dobry wszystkim- przywitał się bardzo poważnym tonem. Właśnie do was szedłem…

Stevie: To my już lepiej pójdziemy…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz