poniedziałek, 3 października 2016
14. "I co teraz?"
Stevie: To my już lepiej pójdziemy.
Dziewczyny pomachały dyskretnie kuloodpornym i razem z Brianem poszli w stronę apartamentu. Menadżer w tym czasie ostrym tonem powiedział idolom, że poczeka na nich w dormie.
V: I co my teraz zrobimy?!
Jimin: Aaaaa, już po nas!
Rapmon: Spokojnie, spokojnie, coś wymyślimy…
Jin: Nie, nic nie wymyślimy, widział nas z nimi, a na dodatek go okłamaliśmy.
J-Hope: No nie do końca go okłamaliśmy, bo rano czuliśmy się potwornie.
Suga: No to idź i mu powiedz, że się upiliśmy, rano mieliśmy kaca, a tak w ogóle to spaliśmy w apartamencie fanek.
Kookie: Ja ich nie traktuje jak fanów, a jak przyjaciół, ale to i tak nic nie zmienia. Chodźmy do dormu, może menadżer nie jest taki zły na jakiego wygląda...
Jimin: Kook.. znasz go, on się łatwo denerwuje, zwłaszcza jeśli chodzi o fanów i wizerunek BigHitu.
Rapmon: Idziemy, bo im dłużej tu stoimy tym bardzie pogarszamy sytuację.
Bangtani weszli do korytarza, w ciszy pomaszerowali do windy. V, któremu zawsze sprawia to frajdę, wcisnął odpowiedni guzik z numerem piętra i pojechali. Gdy wyszli z kabiny, w drzwiach czekał już wściekły menadżer. Wpuścił ich do pokoju, kazał usiąść na kanapie i zaczął:
Men: Co wy sobie w ogóle myślicie? Macie coś w tych wielkich łbach? Zatruliście się hmm? No bardzo ciekawe, ale nie przeszkadzało wam to żeby spotkać się z fanami?
Rapmon: Menadżerze.. to nie tak jak myślisz..
Men: Tak, to ja wam powiem co myślę , a wy mi powiecie czy się mylę. Jak dla mnie to prosicie o dzień wolnego, okłamujecie mnie, a co najgorsze, spoufalacie się z fanami! Wyobraźcie sobie, że zobaczyłby was ktoś inny, jakiś inny fan, co by wtedy było? Powiem wam co by było! Afera na całą Koreę „ BTS spoufala się z zagranicznymi fanami” „Bangtani wolą zagraniczne ARMY od Koreańskich”„Idole zespołu BTS mają romans z zagranicznymi fanami? „ To jest jak ja to widzę. Chcecie takiego skandalu? Nie myślcie sobie, że jesteście tacy wspaniali, żeby poradzić sobie z takim skandalem!
Rapmon: Przepraszamy bardzo… ale my naprawdę źle się wszyscy rano czuliśmy, a oni nam tylko pomogli…
Jimin: Psstt.. nie pogrążaj nas, bo się dowie o nocce u nich- wyszeptał do lidera, tak, że menadżer nie usłyszał.
Men: Wszyscy oddajecie mi telefony, macie zakaz kontaktu z kimkolwiek poza mną i osobami z BigHitu przez najbliższy tydzień. Zrozumiano?
V: Ale jak to? Mamy siedzieć przez tydzień jak w więzieniu?
Men: Tak, bez telefonów, internetu, dzięki temu skupicie się na ćwiczeniach, niedługo będziecie nagrywać dance practise, musicie się przygotować i ciężko pracować. Ostatnio dałem wam za dużo wolności i zaufania i źle na tym wyszedłem. YoonGi ty też oddaj swój telefon.
Suga: Ale przecież oddałem…
Men: Ten drugi, przecież wiem, że masz dwa. Żadnych przekrętów. A i zapomniałbym, nawet jak już minie tydzień waszej kary, macie kompletny zakaz spotykania się i kontaktu z tamtymi fanami. Zrozumiano?
Kookie: Nie podoba mi się to... - wyszeptał.
Jimin: Ale oni nie zrobili nic złego.
Men: Rozpraszali was i odciągali od obowiązków. Już ich nie ma , zapomnijcie o nich. Koniec tematu, żadnych dyskusji. Skoro już obiecałem, że dzisiaj możecie odpocząć to na dzisiaj wam dziękuję i do zobaczenia jutro na próbie.
Menadżer wstał, pożegnał się z zespołem, a gdy drzwi zatrzasnęły się za nim, chłopcy spojrzeli po sobie nerwowo. Każdy z nich wiedział, że to będzie gorsze niż więzienie. Nie mają kontaktu ze światem zewnętrznym, a przecież tyle co wymienili się numerami z dziewczynami i Brianem i na pewno będą chcieli się skontaktować.
V: Musimy coś wymyślić. Na pewno jest jakiś sposób poza telefonem i internetem żeby dam im znać, że jesteśmy uwięzieni.
Jimin: Hahah taak, wyślij im gołębia pocztowego.
Rapmon: A zwykła poczta? Ktoś pamięta adres?
Hope: Nie pamiętam, a poza tym nie uda nam się wysłać listu tak, żeby nikt nas nie zobaczył i nie rozpoznał. Znowu będzie się menadżer wkurzał, że narażamy nasz wizerunek i tak dalej...
Rapmon: No tak…
Jin: A może zróbmy warty przy oknie i patrzmy czy przypadkiem nie przechodzą koło naszego dormu i jak ich zobaczymy to zrzucimy wiadomość?
Suga: Wydaje się żałosne… ale jak na razie, najbardziej sensowne ze wszystkich pomysłów.
Kookie: Z tego co mówiła Emma, oni lubą spacerować po mieście wieczorem, więc napiszmy im list, a wieczorem będziemy patrzeć czy nie idą.
Jin: Ja najładniej piszę, idę po kartkę.
Wszyscy usiedli przy stoliku, Jin zapisywał to co mu dyktowali i w ten sposób powstał nie za długi, ale wyjaśniający wszystko list, Łącznie z prośbą o wymyślenie sposobu by wciąż mogli się spotykać. W tym samym czasie w apartamencie dziewczyny zaczęły wydzwaniać do kuloodpornych, by spytać się jak tam po rozmowie z menadżerem.
Emma: Czemu Suga nie odbiera? Może ma wyciszony telefon?
Ricky: Hmm Hobie też nie odbiera…
Lottie: Jin i Jimin tak samo.
Brian: Może akurat mają próbę?
Mia: No może.. ale V mi kiedyś mówił, że oni mają próby rano i w południe, ale wieczory mają wolne… prędzej w nocy nagrywają czy ćwiczą ale wieczory mają wolne…
Stevie: Dziwne, jak ja dzwoniłam do Kookiego to włączyła się poczta głosowa od razu… jakby miał wyłączony telefon.
Brian: Coś musi być na rzeczy, ale nic nie poradzimy. Chociaż… chodźmy na spacer, pod ich dorm, może gdzieś ich tam spotkamy, jeśli mają wolne wieczory to może akurat też wyjdą na spacer.
Przyjaciele ubrali się i wyruszyli do miasta. Jak zwykle humory im dopisywały, ale każdy choć odrobinę zastanawiał się czemu chłopaki nie odbierają telefonów. Wkońcu Mia nie wytrzymała.
Mia: A może się obrazili?
Ricky: A niby czemu by mieli?
Emma: Z jednej strony nie ma powodu, a z drugiej to przez nas mieli kłopoty, gdyby nie awaria prądu w naszym domu, nie stało by się to wszytsko, nie upili by się, menadżer nie zauważył by ich z nami i wrócili by na noc do dormu…
Ricky: Co jeśli przez nas mają duże kłopoty? A jeśli faktycznie będzie przez to jakiś skandal?
Brian: Nie wyciągajmy pochopnych wniosków.
Lottie: Może faktycznie akurat nie mają czasu…
Stevie: Patrzcie do okna ich dormu, ktoś się tam rusza.. może nas zobaczą?
Emma: Pomachajmy im!
*W dormie*
Jin: Kookie teraz ty stań przy oknie. Ja muszę do toalety, a poza tym już długo patrzę za nimi.
Kookie: Okej. To idź do tej łazienki ja za sekundkę tam będę tylko dopiję herbate.
Akurat w czasie gdy Jin odszedł od okna, a Cisatek pił herbatę, pod dormem stali przyjaciele i machali Bangtanom.
Ricky: Chyba nas nie zobaczą… to bez sensu, chodźmy.
Mia: Szkoda… ale plan był dobry. To co idziemy na lody?
Lottie: Jestem za!
Emma; To chodźmy.
I w taki sposób, przez niecierpliwość przyjaciół i herbatę Kookiego, plan z listem się nie powiódł.
Następnego dnia dziewczyny znowu próbowały dodzwonić się do chłopaków, ale bez skutku. Wszystkim włączała się poczta głosowa. Spróbowały raz odwiedzić ich w dormie, ale oczywiście, tak jak się domyślały, nie wpuszczono ich. Jednak dla reszty świata są oni zwykłymi fanami i nie mają wstępu do dormu chłopaków. Któregoś dnia udało się Jiminowi i Kookiemu wyjść niezauważonym z mieszkania, poszli do apartamentu przyjaciół, ale nikogo nie zastali w domu. Pech chciał, że dziewczyny z Brianem wyszli akurat do miasta. Idole mieli wiele pomysłów jak się skontaktować z przyjaciółmi, ale za każdym razem się mijali. Gdy idole szli na poszukiwania, paczka przyjaciół wpadała na ten sam pomysł i zawsze się mijali. Pewnego dnia Brian już nie wytrzymał. Dziewczyny całymi dniami marudziły, obwiniały się i zastanawiały co się stało z chłopakami.
Brian: Wychodzę na chwilę. Nie czekajcie na mnie, potem wam wszystko opowiem.
Lottie: Poczekaj tylko ubiorę buty.
Brian: Nie, nie. Idę sam.
Lottie: Pff, nie zamierzałam iść z tobą-udawała obrażona Lottie. *Hah, nie chce iść ze mną? To zobaczy jak to będzie jak ja nie będę chciała z nim gdzieś iść*
Brian ubrał się i wyszedł. Poszedł w stronę BigHitu i zastanawiał się jak on się tam dostanie. Wszedł do holu i zauważył recepcjonistkę, która już na samym wejściu go zatrzymała.
Recepcjonistka: A pan do kogo?
Brian udawał, że stara sobie przypomnieć nazwisko . Oparł się o ladę recepcji i zauważył otwarty notatnik. „12.30- wywiad z Homme „
Brian: Miło mi. Ja mam dzisiaj umówiony wywiad z Homme. Wyciągnął swoją kartę stałego klienta z kawiarni i machnął przed nosem recepcjonistki. * Może się nabierze, że to wizytówka*
Kobieta spojrzała podejrzliwie na Briana.
Recepcjonistka: W...porządku.. odparła z niepewnością.- Homme z menadżerem będą pana oczekiwać na 10 minut.
Brian: Dziękuję i miłego dnia.
Chłopak zmierzał w kierunku korytarza i myślał co dalej. Stałnął, a przed nim był hol i z 15 drzwi.
Brian: Które mam wybrać? Gdzie iść? Sprawdzę może każde po kolei, albo jak dobrze się wsłucham to usłyszę gdzieś chłopaków. Gdy tak stawał przy każdych drzwiach i nasłuchiwał, w końcu zainteresował się nim strażnik.
Strażnik: A pan co tu robi?
Brian: Emm ja … szukam toalety- wskazał na drzwi łazienki i pobiegł w ich stronę.
Strażnik: Proszę się zatrzymać!
Brian: Nie mogę! - I zatrzasnął się w kabinie - I co teraz?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz