wtorek, 26 lipca 2016

[2] Niespodziewane spotkanie

Przylot odbył się punktualnie. Grupa przyjaciół wraz z resztą osób podróżujących tym samym samolotem udała się po odbiór bagaży. Lotnisko było puste, poza pasażerami tego lotu, na płycie nie było nikogo. Wszyscy zastanawiali się dlaczego Seulskie lotnisko jest aż tak puste.
-Ciekawe co się stało. Jakiś napad czy co, że tu nikogo nie ma? Dziwnie się z tym czuję. Jezu, a co jak to terroryści?-narzekała Lottie.
-Myślę, że to coś gorszego- z przerażeniem wyjąkał Brian-patrzcie tam-wskazał w stronę biegnącego tłumu dziewczyn, wymachujących banerami i krzyczących „Oppa!Oppa!”
-A to niby co ma być?-Oburzona Ricky przyglądała się zdarzeniu-Jakiś zlot wariatek?
-Lepiej zbierzmy się stąd jak najszybciej, nie lubię takich tłumów-Mia szybko chwyciła swoją walizkę i ruszyła w stronę wyjścia.
-Nie, nie, nie. Mia, zaczekaj! Zobaczmy dokładniej o co chodzi. Wydaje mi się, że któraś z nich krzyczała Yoon Gi Oppa!
-Daj spokój, ty masz już jakieś złudzenia, uciekajmy stąd jak najszybciej- krzyczała
-Nie, ale na prawdę słyszałam, popatrz na ich transparenty. Nie wiem jak wy , ale ja i Ricky…-chodź Ricky! Idziemy to zbadać.-Emma chwyciła ciemnowłosą za rękę i pociągnęła w stronę tłumu.
-Nie możemy im pozwolić iść tam samym-zaniepokoił się Brian.-Wiecie jak one za nimi szaleją, dajmy im szansę. Chodźcie dziewczyny.
Gdy nasi bohaterowie dołączyli do dzikiego tłumu, w wejściu 4 pojawili się mężczyźni w czarnych garniturach a zaraz za nimi szli uśmiechnięci i zmęczeni podróżą chłopcy. Tłum krzyczał jeszcze głośniej, a Ricky i Emma oniemiały z wrażenia. Nie mogły uwierzyć, ze są w Korei od niecałych 15 minut, a już udało im się zobaczyć ich największych idoli. Gdy Bangtani wsiedli do swojego vana tłum rozproszył się, a grupa przyjaciół mogła spokojnie udać się do apartamentu.
Gdy wysiedli z taksówki spojrzeli w górę na wieżowiec. Byli zachwyceni. Ich apartament znajdował się na samej górze tego drapacza chmur. Jednak Lottie była trochę zaniepokojona tą wysokością.
-Czy my mieszkamy na samej górze?
-Nie, na parterze….-burknęła Ricky.
- I mamy wejście na dach… do pełni szczęścia brakuje mi tylko basenu- śmieje się Emma.
-Mam nadzieję, ze winda się tam nie zepsuje- mamrotała pod nosem Mia.-Nie lubię chodzić po schodach. Zwłaszcza na samą górę budynków.
-No to co? Idziemy!-Zawołał Brian, przytulił Lottie ze szczęścia i pomógł jej z walizką.-Dziewczyny, pomóc Wam?
-Nie..nie.. damy rade. Jesteśmy w końcu silne i niezależne kobiety-zażartowała blondyna i zarzuciła torbę na ramię.-No to heja, na samą górę i jeszcze dalej!
…
-Woooah, ten dom jest ogromny. Aż wyśle Olivii zdjęcia. Będzie zachwycona, że jej wspaniała starsza siostra znalazła nam taki apartament!
-Apartamentu to szukali Twoi rodzice, ale to nie zmienia faktu, że jest przecudowny... Taki nowoczesny.-zachwycała się Ricky podchodząc do każdego mebla i dotykając go jak eksponatu muzealnego- My tu naprawdę będziemy mieszkać przez całe 2 miesiące? To będą najlepsze wakacje naszego życia!
-Ale jestem głodna. Co powiecie na jakiś spacer w poszukiwaniu jedzenia?-zapytała Lottie.
-Świetny pomysł-odpowiedzieli chórem.
Szybko znaleźli dobrą restaurację, wszyscy byli zachwyceni koreańskim jedzeniem. Emma I Ricky co chwila pokazywały sobie nawzajem reklamy z koreańskimi idolami, a Brian robił pełno zdjęć. To chyba była ich najlepsza kolacja w życiu.
-To co? Płacimy i zbieramy się?-zaproponowała Mia.
Emma w tym czasie poszła po plecaki. Wychodząc podawała kumplom ich rzeczy. Idąc tyłem nie patrzyła pod nogi i nim ktokolwiek się zorientował epicko wpadła na mężczyznę stojącego na chodniku.
-Ahh.. Przepraszam, nie chciałam.. ale ze mnie gapa-zmieszała się blondyna. Odruchowo przeszła na język koreański, którego pilnie uczyła się wcześniej.-Czy ja go skądś nie kojarzę-zapytała tym razem po angielsku stojącą obok Ricky.
-Czy to nie….-
_-..Jin-wyszeptały razem.
Kim Seok Jin już chciał już odejść, gdy te z wyuczonym akcentem jeszcze raz przeprosiły i przedstawiły się jako fanki Bangtanów. Jin uradowany tym faktem chwilę z nimi porozmawiał, zrobili sobie razem zdjęcie i odszedł. Po drodze zakrył twarz maseczką i bezpiecznie wrócił do dormu.

……………..
Tymczasem w dormie
-O, przyszedłeś-stwierdził Rapmonster-Żadna dzika fanka Cię nie napadła?
-W sumie to dwie spotkałem. Były całkiem urocze. Mimo, ze były z zza granicy fajnie mówiły po koreańsku.
-Masz ich numer? Jak się nazywają? Gdzie mieszkają? Wiesz w ogóle cokolwiek?-wypytywała reszta zespołu.
-Emm… no właściwie to nie… znaczy mam ich zdjęcie.
-Daj, no daj zobaczyć. Ahh…Europejki? Jakie one są?-Napadli Jina i wyrwali mu telefon.
-Uuu.. spójrz na nie, są takie… nie tutejsze-błyskotliwie zauważył V
-Zaprosiłeś je na koncert?-Obudził się Kookie- W jakim są wieku?
-Heh..no ja właściwe zamieniłem z nimi pare słow... bo… bo nie chciałem żeby inni mnie rozpoznali…-zmieszał się.
-Przyznaj się, że stchórzyłeś!-dopiekł mu Jimin-Gdybym ja je spotkał…
-Też byś uciekł- skwitował Kookie.
-Aishh. Ty młody!-Jimin rzucił w młodego poduszką.
-Dobra. Idę spać -powiedział Suga.-Ale ta w blond włosach jest całkiem urocza.
-Mnie się tam bardziej podoba ta ciemnooka- zamyślił się Hopie.
-Te nadzieja, bez takich myśli mi tu!-zażartował Rapmon.
Po udanym dniu, nasi bohaterowie wrócili bezpiecznie do swojego apartamentu i zakopali się przyjemnie w swojej pościeli i każdy z osobna usnął słodkim snem.






Zapraszamy do czytania

Cześć Wszytskim.
Z racji tego, że dopiero zaczynamy naszego bloga, z góry przepraszamy za błędy i liczymy na to, że będziecie z nami. :)
W naszym opowiadaniu będą przewijać się wątki k-popowe, ale główni bohaterowie to piątka bogatych przyjaciół, którzy niekoniecznie wiedzą o istnieniu k-popu. Nasze imiona jak i tożsamość nie zostaną ujawnione, ale w komentarzach możecie zwracać się do nas Eun Yoo i Soo Ri.
Zachęcamy do czytania.
Oto początek:

„Kiedyś ktoś powiedział, że marzenia się nie spełniają, a istnieją tylko po to, aby szarym ludziom żyło się lepiej. Marzenia miały być dla nich ucieczką od rzeczywistości, ale czy słusznie in…”
-Mia! Zaraz mamy odprawę , chodź!
- Już lecę! Brunetka zebrała swój notes związała długie ciemne włosy i dobiegła do przyjaciół. Teraz cała piątka szła w stronę gate’a.
-Pisałaś coś do swojej nowej książki?
-Ehh.. Brian, książką to bym tego nie nazwała. Może raczej jest to bezsensowna próba napisania jakiegoś marnego opowiadania. Hah
-Ah, nie bądź taka skromna!-wtrąciła się Lottie. Jej rude, proste włosy układały się jak zwykle , nienagannie. Proste i perfekcyjne, łącznie z grzywką zasłaniającą  brwi pasowały do dziewczyny jak ulał.
Piątka przyjaciół udała się do samolotu.
-Jak to jest możliwe, tu jest siedzenie 57 obok 56, a tam 54, to niby gdzie jest moje 55?-oburzyła się Ricky. Jej ciemne oczy , ledwie widoczne spod rozczochranych kasztanowych włosów z trudem szukały numeru 55. -Co za idiota układał te siedzenia?
-Spójrz pod nogi, czy to nie przypadkiem plakietka z numerkiem, którego szukasz?
-Hej, no faktycznie.. co za chińska tandeta. Już nigdy nigdzie nie polecę tą linią.
-Co ty byś beze mnie zrobiła- Emma z szyderczym uśmiechem i błyskiem w jej jasnych oczach dokuczała Ricky.
-Cicho bądź ty głupia blondynko ty!-Emma z dumą odrzuciła za ramię kosmyk falistych, blond włosów.
Wszyscy pozajmowali miejsca, a samolot wystartował.
-Patrz jak oni do siebie pasują-westchnęła Mia spoglądając na Briana i Lottie, którzy zasnęli oparci o siebie. W tym świetle Brian nie wyglądał na blondyna, lecz na Rudzielca. Długie włosy Lottie opadły na wiecznie pogodną twarz chłopaka. Wydawali się bardzo szczęśliwi i spełnieni.
Mia założyła słuchawki, włączyła swoją ulubioną książkę i tak im minęło im 11 godzin lotu z Frankfurtu do Seulu.

W ten sposób zaczęły ich niepowtarzalne wakacje. Dla Emmy i Ricky była to niezwykła podróż marzeń, kiedy dla Mii, Briana i Lottie był to tylko wspaniały sposób na wspólne spędzenie wakacji z przyjaciółmi, z którymi mają okazję widzieć się tylko raz na rok w czasie wolontariatu w Meksyku.