niedziela, 31 lipca 2016

[7]Masz coś,co należy do mnie.

Spotkanie z fanami trwało jakąś godzinę. W tym czasie nasi bohaterowie zapoznawali się ze Stevie.
Stevie: Ale to jak to tak, nie jesteście z tego samego kraju? Lottie ,ty mówiłaś, że jesteś z Niemiec, a ty Brian z Francji.. to jak się poznaliście.
Lottie: Wszyscy poznaliśmy się podczas wolontariatu w Meksyku. Na przykład Emma jest z Chorwacji, a Ricky jest Irlandką, natomiast Mia jest z Włoch.
Stevie: To pewnie w ciągu roku rzadko się widujecie.
Emma: Niestety, ale wakacje zawsze spędzamy razem.
Stevie: Mało się widzicie, ale i tak tworzycie bardzo zgraną paczkę.
Ricky: A ty Stevie, skąd jesteś? Nie jesteś przecież Azjatką.
Stevie: Urodziłam się w Korei, ale moi rodzice pochodzą z Australii i tam też mieszkałam przez większość czasu. Dopiero niedawno wróciłam do Seulu.
Wszyscy bardzo się polubili, Stevie bardzo do nich pasowała. Cieszyła się , ze w końcu znalazła sobie tutaj przyjaciół. W ciągu tej godziny, dużo się o sobie dowiedzieli. Lottie opowiedziała o licznych talentach Briana, takich jak gra na gitarze, wszelkie sporty, a przede wszystkim karate i o jego kreatywności, która dorównuje Da Vinciemu. Emma I Ricky powiedziały o swojej pasji do psów, do ich tresury i wychowaniu. Mia niechętnie przyznała się, że jest autorką książek i akurat jedną pisze. Niechętnie, ponieważ jest bardzo nieśmiałą i skrytą osobą. Na samym końcu Lottie dopowiedziała o sobie, że również trenuje karate z Brianem i lubi się uczyć. W przyszłym roku planuje iść na medycynę. Czas, podczas którego czekali na idoli minął im bardzo szybko. Ich rozmowa trwała w najlepsze, gdy Mia zobaczyła jak chłopaki wychodzą tylnym wyjściem z klubu. Jimin podbiegł do Briana.
JImin: Dawaj czapkę Brian. Hahaha , cały koncert myślałem o tym żeby ją przymierzyć. Haaha, mogę?- nie czekając na odpowiedź, chłopak ściągnął Brianowi fullcapa z głowy i ją przymierzył.
Brian: Haha, jasne, bierz. Tylko uważaj na nią proszę.
Jimin: Tak, tak . Będę uważał. Lottie , już Ci to mówiłem, ale masz świetny gust.
Lottie: Hah, no przecież wiem. Faktycznie ci pasuje.
Hopie: Jinini… nie bądź samolubny, daj też przymierzyć! Proooszę!
Jimin: No dobra.. łap!
Hopie: Suga, i jak wyglądam? Dorównuje ci swagiem? 
Suga: Pff.. choćbyś nie wiem co założył, nigdy mi nie dorównasz. haha
Jin: Ojej.. wydaje mi się że odstaje z niej nitka…
Lottie: Serio? Pokaż mi ją.
Dziewczyna zaczęła oglądać czapkę, gdy nagle zaatakowała ją fanka kuloodpornych i porwała czapkę. Pare metrów za nią biegła reszta tłumu.
Dzika fanka: Mam czapkę Jimina! Mam czapkę Imina! Aaaaaaaa!
Dzika fanka 2: oddawaj, widziałąm ją pierwsza!
Dzika fanka 1: Ale ja szybciej biegam!
Lottie: Co tu się kurwa dzieje?! To jest moja czapka! Oddawaj mi ją dzikusko!
Lottie naprawdę się zezłościła. Niestety jej krzyki nic nie dały, tłum dalej na nich napierał. Idole nie mieli gdzie uciec. Ochrona próbowała odgonić stado, bo inaczej nie można tego nazwać, od Bangtanów. Było to trudne zadanie, nawet dla dwóch 100kg bodyguardów. Nagle, ktoś uderzył Lottie w twarz.  Sfrustrowana dziewczyna rozepchnęła się łokciami, wyglądała na tak skrajnie wkurzoną, ze zapanowała cisza.
Lottie: Dosyć! Co to jest za chlew?! Czy wy nie macie mózgu? Oddawać mi natychmiast moją czapkę! Nie dość, że przyszłam na koncert, na który nie chciałam iść, to jeszcze dostałam w twarz, bo wasze tępe umysły ubzdurały sobie, że to czapka waszych kochasiów!
Widać było, że chłopakom zrobiło się trochę przykro. Mimo, że Lottie zdobyła uwagę całego tłumu, czapki nie odzyskała. Szczęśliwy znalazca już się z nią gdzieś ulotnił. Ochroniarze skorzystali z zaistniałej sytuacji i odprowadzili zespół do vana.
Dzika fanka1: I co narobiłaś! Przez ciebie sobie poszli.
Lottie: Przeze mnie?! Niby ja się rzuciłam na nich jak jakiś wygłodniały pies na szynkę?
Brian: Skarbie, chodźmy już. To nie ma sensu.
Chłopak wziął dziewczynę za rękę, a dziewczyny poszły za nimi.
Brian: Nie przejmuj się…
Lottie: Ale to był prezent.. Czego one nie zrozumiały w „ to nie jest czapka waszych idoli”?
Brian: Wiesz jakie są fanki k-popu… Z całym szacunkiem do was dziewczyny- spojrzał na Emmę i Ricky. Mia cichutko zachichotała.
Mia: No zobaczymy, czy wy też kiedyś takie będziecie.. hihi
Lottie: Hah, a spróbujecie, to wam nogi z tyłka poiwyrywam- Lottie poprawił się nieco humor.
Emma: Chodźmy coś zjeść, to zawsze poprawia humor.
Ricky: Świetny pomysł! A potem na lody, ja stawiam!
Stevie: O, a ja znam najlepszą lodziarnię w Seulu. Zaprowadzę was tam. Hmm. Ona jest dosyć blisko naszego wieżowca. Co wy na to?
Lottie: Ahh… jesteście kochani. Chodźmy.
Przyjaciele poszli na najbliższy przystanek. Autobus przyjechał w ciągu 10 minut. Na przystanku nie było innych ludzi, przez co każdy znalazł sobie miejsce siedzące. Po takiej przygodzie z atakującym tłumem, mdlejącą Mią, no i co najważniejsze, po koncercie, wszyscy byli padnięci.
Po incydencie z czapką, Bangtani udali się do vana. Nie pojechali od razu do dormu, bo manager chciał z nimi omówić pare kwestii.  Zajęło im to z 15 minut , po czym manager  pożegnał się pogratulował konceru i poszedł. Kierowca odjechał. W czasie podróży wszyscy siedzili cicho, ale każdy z osobna miał w głowie pełno myśli. A to wspominali koncert,a to myśleli o nowych znajomych, ale najbardziej dręczyłą ich sprawa zaginionej czapki Briana. Hopie wyglądał na wyjątkowo zasmuconego.
Suga: Hope , co ci jest? Nie mogę tego znieść jak nasza nadzieja wygląda jak „bez-nadzieja”
Hopie: Nie.. chyba nic takiego..ale myślicie, że Lottie mówiła prawdę? Że naprawdę nas nie lubi?
V: Zabrzmiało to nieprzyjemnie, ale myślę że była po prostu bardzo zdenerwowana. Bardziej martwi mnie zdrowie Mii… Jest taka delikatna. Myślicie, że będzie z nią w porządku? Nie trzeba by z nią jechać do szpitala? Nie chciałbym żeby coś jej się stało… jest taka piękna. Wcześniej jej oczy błyszczały, idealnie pasowały do jej długich ciemnych włosów, a dzisiaj jak się źle poczuła, miałem wrażenie jakby ten blask zgasł.
JImin: Nie przesadzaj. Nic jej nie będzie, a poza tym, jest z przyjaciółmi. Oni się nią zajmą.
Suga: Piękna to jest Emma. Te blond loki… Piękno to coś  czego jej nie brakuje w żadnym stopniu, ale charakter, wydaje się bardzo zarozumiała i taka jakoś mało towarzyska. Jest zupełnie inna niż Ricky czy Mia. One są towarzyskie, a to zaczepią, a to pogadają, a Emma? Sam nie wiem. Jakaś taka nijaka.
Hopie: Że co? Emma? Świetnie mi się z nią gadało!
Jin: A gadałeś z Ricky może?
Hopie: Co?  A czemu?
Jimin: Aaaa, ale się zarumieniłeś! Hahaha
Hopie: No co ty gadasz, masz jakieś zwidy chyba!
Jimin: Prawdy nie oszukasz. Wszyscy widzieli jaki robiłeś się czerwony , jak do ciebie podeszła, albo jak coś do ciebie mówiła. No ! Przyznaj się , podoba ci się.
Hopie: Dajcie mi spokój. Dziewczyna jak każda inna.
JImin: Tak? W takim razie czemu się tak speszyłeś jak na ciebie spojrzała. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby cię cokolwiek, a tym bardziej ktokolwiek speszł.. hę? I co na to powiesz?
Hopie: Dobra, dobra. Podoba mi się… zadowoleni? Bardzo mi się spodobała.
JIn: Mamy cię! Wiedziałem to od początku. Już jak pokazałem wam zdjęcie, zwróciłeś na nią uwagę.
Kookie i Rapmonster siedzieli zamyśleni. Nie słuchali rozmowy kolegów, byli pogrążeni we własnych myślach
Kookie * Stevie.. czy to możliwe, że to ona? Ale takie rzeczy nie dzieją się w prawdziwym życiu, tylko w filmach się to może zdarzyć.  Ale to prawda, nie mógłbym się pomylić, to na 100% była dziewczyna z moich snów. Stevie… czyli tak ma na imię. Może to były prorocze sny? Ale jeśli by tak było, to nie powinno jej tu być, ona wyjechała i nie wróciła.  O co tu chodzi? *
Rapmon miał słuchawki w uszach prze całą drogę. Co jakiś czas tylko sięgał po telefon, by zmienić piosenkę. Twarz mia ciągle przyklejoną do szyby i obserwował otoczenie.
Rapmon: Hyung, zatrzymaj się, szybko!
Kierowca: O co chodzi?
Rapmon: Szybko, potem wyjaśnie.
Rapmon wybiegł z vana i podbiegł do dziewczyny idącej chodnikiem. Chłopaki siedzący w vanie widzieli tylko jak Rapmonster podchodzi do dziewczyny, kłania się i zaczyna rozmowę, ale nie słyszeli o czym rozmawiają.
Rapmon: Cześć. Jestem Kim Nam Joon. Pewnie mnie znasz, bo byłaś na moim koncercie.
Dziewczyna: Ahh.. no penwie że cię znam! Skąd wiesz, że byłam na koncercie? I czemu do mnie podszedłeś? Aaaa nie mogę w to uwierzyć!
Rapmon: Masz coś co należy do mojej koleżanki.
Dziewczyna odruchowo spojrzała na fullcapa, którego trzymałą w ręce.
Dziewczyna: Pewnie chodzi o czapkę… O co z nią chodzi? Wszyscy tak bardzo chcą ją mieć. Myślałam, ze to czapka Jimina, widziałam jak ją zakładał.
Rapmon: To nieporozumienie, ta czapka to prezent moje przyjaciółki dla jej chłopaka, wiele dla nich znaczy.
Dziewczyna: Mhm.. rozumiem.. mógłbyś ją im zwrócić? Teraz mi głupio, że się tak zachowałam. Cieszyłam się, bo naprawdę myślałam, ze należy do Jimina…
Rapmon: Nie przejmuj się, oddam ja właścicielom. Ale mam coś w zamian dla ciebie.
Namjoon zdjął z ręki bandamkę i wręczył ją fance.
Rapmon: Proszę, to dla ciebie. Dziękuję, ze byłaś na koncercie. Muszę już iść, czekają na mnie.
Dziewczyna: Ahh. Naprawdę? Dziękuję! -fanka uśmiechnęła się szeroko i pomachałą na pożegnanie.
Lider odmachał i wrócił zadowolony do vana. Reszta zespołu z niecierpliwością czekała na niego.
Kookie: Ah. Super! Brian się ucieszy!
Jin: Liderze, jesteś niesamowity, musimy mu to oddać jak najszybciej. Lottie bardzo się zmartwiła jak jej tą czapkę zabrano.
Rapmon: Jutro do nich zadzwonimy, żeby  im o tym powiedzieć.
Lider założył z powrotem słuchawki i tym razem patrzył na czapkę i uśmiechał się sam do siebie.