Nadszedł dzień sądu dla blondynki. Nie w TYM znaczeniu oczywiście, ale teraz to
sformułowanie pasuje jak ulał do zaistniałej sytuacji.
Mówiąc o blondynce mamy na myśli Emmę, a wspomniany dzień
sądu to nic innego, jak wcześniej zapowiedziany przez Ricky dzień, w którym
Emma będzie musiała zmierzyć się z
szafką do przedpokoju. Emma jest dziewczyną bardzo inteligentną i zaradną… to
na pewno! Lecz złożenie szafki totalni ją przerosło. Nie chodzi tu o lenistwo,
czy brak chęci do zrobienia czegoś pożytecznego, nie. Tym razem, ta przeklęta
szafka ją po prostu przerosła. Nigdy nie była dobra w takich majsterkowaniach,
takimi rzeczami (według niej) powinien zajmować się Brian. Jeśli już mowa o
Brianie, to on bardzo chętnie by pomógł w składaniu, ale musiał pojechać do
urzędu. Pojawił się jakiś problem z jego paszportem… sam do końca nie wiedział
o co chodzi.
Wracając do
dzisiejszego wyzwania Emmy, nie było by tak źle, gdyby ta szafka była z Ikei. Z
prostą, zrozumiałą dla wszystkich instrukcją i obrazkami, ale nie! To jest
mebel z koreańskiego odpowiednika Ikei i jak na złość poza tym, że meble trzeba
samemu poskładać, to ta firma nie ma nic wspólnego z Ikeą... Ani łatwe
mocowania, ani przejrzysta instrukcja w języku angielskim ( wszystko po
koreańsku w bardzo fachowym języku, przez co Emma miała problem ze zrozumieniem
słów ) to jeszcze nie ma w tej instrukcji żadnych obrazków, sam tekst, tylko
krzaczki. A raczej ludziki.. hangul wygląda jak ludziki, chińskie znaki to
krzaczki.
Zastanawia was
jeszcze pewnie czemu w wynajętym apartamencie na wakacje, dziewczyny muszą same
składać szafkę. Hmm.. w sumie to jest dobre pytanie, bo mężczyzna, który jest
właścicielem nic im nie wytłumaczył. Parę dni po wprowadzeniu się, zapukał do
drzwi, wniósł pudło do pokoju i
powiedział, że jeśli chcą mieć półkę na buty to muszą ją sobie złożyć.
Natomiast jeśli jej nie chcą, to też muszą ją złożyć, bo ma to być mebel do
tego apartamentu i jak go nie złożą, to będą musiały więcej zapłacić za
wynajem. Koniec i kropka. Dziewczyny już nawet nie dopytywały się "dlaczego
i o co w ogóle chodzi" , to co powiedział i tak nie miało sensu a one
miały jeszcze jet laga, więc dalszy dialog mógłby tylko wszystko bardziej
skomplikować. Tak powiedział i musiały się z tym zgodzić.
Tak więc, Brian
siedzi od rana w urzędzie i próbuje coś załatwić. Lottie poszła z nim dla
towarzystwa żeby było mu raźniej. Ricky i Mia poszły do księgarni, a Emma
została sama w domu.
Brian dzwoni do Emmy.
Brian: Cześć… i jak tam? Dajesz sobie jakoś radę?
Emma: Emm.. no tak.. znaczy.. nie umiem nawet zacząć, ale
heh.. chyba sobie poradzę [w tle słychać trzask] Aish!!! Kogo ja oszukuję, nie
dam rady, to jest jakieś piekło. Briannnnnn , pomocy!
Brian: Chętnie bym Ci pomógł, ale naprawdę muszę to
pozałatwiać… poczekaj mam pomysł! Daj mi chwilę, nie wychodź z domu, nie skacz
z okna z rozpaczy. Już wiem jak Ci pomóc!
Emma: Co?! Serio? Jak ? Co ty znowu wymyśliłeś?
Brian: O nic się nie martw! Rozłączam się. Papa.
Brian zadzwonił do Jimina. Jest niedziela wiec może chłopaki
nic nie robią. Nic związanego z ich pracą.
Jimin: Yo ziomek! Co
tam?
Brian: A no cześć cześć. Hej , bo mam sprawę. Potrzebuję
waszej pomocy.
Jimin: Jasne, wal! O co chodzi?
Brian: W sumie to nie ja jej potrzebuje, a Emma. Bo została
sama w apartamencie i musi poskładać półkę do pokoju, ale ma z tym duży
problem. Miałby ktoś z was czas, żeby jej pomóc? Ja bym to chętnie zrobił, ale mam parę
ważnych spraw do załatwienia, reszta dziewczyn wyszła, a Lottie jest ze mną.
Jimin: Emm.. tak myślę, że ktoś z nas przyjdzie. Nie
przejmuj się, nie zostawimy jej z tym samej .
Brian: Dzięki wielkie! Jestem wam coś winien, nie wiem jak
wam się odwdzięczyć!
Jimin: Nie ma sprawy dla ziomala wszystko. Trzymaj się i
niczym nie przejmuj. Nara !
W dormie u chłopaków:
Jimin: Słuchajcie. Jest sprawa. Piękna blond niewiasta
siedzi sama w apartamencie i potrzebuje pomocy. Ktoś chętny?
Najpierw wszyscy siedzieli cicho, ale gdy dotarło do nich co
powiedział rzucili się.
Wszyscy: Ja! Ja! Wybierz mnie!. Ja chce!
Jin: A o co chodzi dokładnie?
Rapmon: Czy ona nie umie odkręcić słoika czy to jakiś
poważniejszy problem?
V: Niewiasta w opałach. Gdyby to była Mia nie dopuścił bym,
żeby miała jakikolwiek problem.
J-Hope: Blondynka? Chodzi o Emmę? Co się stało? Bardzo
chętnie jej pomogę.
Suga: A nie możecie iść wszyscy skoro chcecie?
Jimin: A ty nie chcesz?
Suga: Mogę iść, ale nie będę się z wami o to bić. Nie mam 5
latek żeby się tak zachowywać.
Kook: A nie chodzi o Stevie? Ona też jest blondynką.
J-hope: No w sumie racja.
Jimin: Nie, nie. Z
tego co mówiła Stevie, to ona odwiedza rodzinę w ten weekend więc jej tu nie
ma. Chodzi o Emmę. Musi złożyć szafkę do pokoju a nikt inny nie może jej pomóc.
J-Hope: A co z Ricky? Jej tam nie ma.
Jimin: Aaaaaaaaaa za dużo pytań! Nie wiem, nie ważne! Emma,
szafka, apartament, sama, kto pójdzie? Zrozumiałe?!
Jin: Losujmy.
Rapmon: V ty masz notes. Zrób losy, tylko nie oszukuj. Kto
wylosuje kartkę z imieniem Emmy, pójdzie jej pomóc.
Alien przygotował losy, wrzucił je do miski i podał każdemu,
żeby wylosował. Ku ogólnemu zdziwieniu, „szczęśliwy los” wyciągnął Suga. Osoba,
której najmniej zależało.
Suga: Skoro los tak chciał, to pójdę. Podaj mi tylko moją
czapkę - zwrócił się do Kooka
Kookie popatrzył na czapkę leżącą koła niego i wybuchnął
śmiechem. Suga nie miał pojęcia o co chodzi, ale reszta chłopaków szybko
załapała.
Kook: Łap swojego kondoma!
Suga: A no tak.. bardzo śmieszne - powiedział to niby
sarkastycznie, ale z trudem ukrywał uśmiech. Wyszedł z dormu spojrzał jeszcze
raz na czapkę *Emma też miała takiego kondoma ostatnio* uśmiechnął się, tym
razem szeroko i poszedł.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ding dong! Zabrzmiał dzwonek w apartamencie.
Emma: O..! Czyżby Brian przyszedł mi pomóc? Ale czemu nie
wchodzi... Może zapomniał kluczy? No nic. Już idę! -krzyknęła w stronę
przedpokoju.
Blondynka otworzyła drzwi i nie patrząc nawet kto przyszedł,
rzuciła się chłopakowi na szyję.
Emma: Ahhh! Dziękuję, ze przyszedłeś! Sama w życiu bym sobie
nie poradziła, jesteś cudowny że wróciłeś mi pomóc, a co z urzędem?
Suga bardzo się zdziwił, ale nie wyrywał się z uścisku
dziewczyny.
Suga: Emm.. Jaki urząd? I chyba nie na mnie czekałaś, sądząc
po twojej reakcji.. na mnie byś się tak nie cieszyła raczej..
Emma się zmieszała, ale nie mogła dać tego po sobie poznać.
Emma * O nie ! Co ja narobiłam... ale wstyd! Co on tu robi?
Dlaczego on? Przecież mnie nawet nie lubi.. pff.. Ale nie, muszę wyjść z tego z
dumą, nie dam mu satysfakcji, z tego że ma rację! A niech się zawstydzi ! *
Emma: Niby czemu? Przecież widziałam przez wizjer kto stoi
na korytarzu. *Uff wybrnęłam jakoś*
Po prostu cieszę się, ze przyszedłeś mi pomóc.
Suga spojrzał na drzwi i zaśmiał się.
Emma: Co cię tak bawi?
Suga: Nie macie wizjera w drzwiach - chłopak uśmiechnął się
po raz kolejny na myśl o miśku jakim obdarzyła go Chorwatka.
Emma: Nie ważne! Wejdź do środka, nie stój tak na zewnątrz.
Oboje weszli do mieszkania, Suga przeczytał instrukcję i
razem z drobną pomocą Emmy poskładali szafkę.
Suga*Może ona nie jest taka egoistyczna..w końcu poprosiła o
pomoc… mogła odmówić jak mnie zobaczyła, a ona.. nawet się na mnie rzuciła.
Hahah*
Emma: Chcesz może coś do picia? Złożyłeś to cholerstwo
prawie sam, musisz być zmęczony.
Suga: Soku bym się napił. *jeśli mi szczerze podziękuje, to
zmienię o niej zdanie, wyglądała dzisiaj uroczo… nieporadnie, ale uroczo,
starała się, gdyby była takim samolubem jak mi się wcześniej wydawało to nie
starałby się tak*
Emma przyniosła swojemu biasowi szklankę z sokiem i przez
moment nad nim stałą i patrzyła jak on ze starannością składa kawałek papieru
który trzymał w ręce. Wyglądał na bardzo zamyślonego.
Emma: Przyniosłam ci so…-Emma zrobiła krok w stronę chłopaka
i zahaczyła stopą o dywan. Straciła zupełnie równowagę i poleciała w stronę Min
Yoongiego oblewając sokiem siebie, jego, podłogę i fotel, a na to wszystko
upadła na kolana idola. Jakby tego było mało, nie upadła z gracją jak to bywa w
filmach. Poleciała na twarz, brzuchem leżała na kolanach rappera ,a łokieć
wbiła mu w brzuch .
Emma: Co za żenada… Przepraszam…- skryła twarz w dłoniach
Suga: Wyglądasz tak żałośnie, że nawet nie potrafię się na
Ciebie zezłościć.
Emma: Dziękuję…chyba.
Suga zaczął się śmiać, pomógł jej wstać i wytarł rękawem
bluzy sok z twarzy dziewczyny.
Emmie niemal, że stanęło serce. Sama nie wiedziała czy ze
wstydu, czy z tego że jej bias wytarł jej twarz swoją bluzą. Przez moment stali tak naprzeciwko siebie i
patrzyli.
Suga: To ja przepraszam, oceniłem cię z góry, a jesteś
zupełnie inna. Szczerze mowiąc nie lubiłem cię na początku, ale jak widać
pierwsze wrażenie jest mylne.
Emma: Nie wiem co powiedzieć, bo ja właśnie miałam wrażenie,
że od początku mnie unikasz.
Suga: Trochę tak było, ale to dlatego, że miałem takie samo
wrażenie o tobie… Hah bardzo dobry sok, mogę jeszcze ? Bo większość jest na
podłodze i na tobie.
Emma: Haha tak pewnie - dziewczyna poszła do kuchni po
kartonik z sokiem i przy okazji przyniosła szmatkę- masz powycieraj się
troszkę.
Suga: To może przynieś jeszcze coś do podłogi, bo jak Ricky
zobaczy, że lepi się podłoga i fotel to dostanie szału, z tego co zauważyłem,
jest pedantyczna w niektórych sprawach.
Emma: Hahah faktycznie!
Emma przyniosła jeszcze dwie szmatki, wiaderko z wodą i gdy
skończyli wszystko czyścić zadzwonił telefon Yoongiego.
Suga: Tak?
Jimin: I jak, złożyliście półkę? Mam nadzieję, że tak, bo V
zepsuł playstation i jesteś nam potrzebny.
Suga: Taaak… już wracam -odpowiedział niechętnie i rozłączył
się - Muszę już iść, dziś jest chyba jakiś dzień „ Suga pomaga” czy coś w tym
guście..
Emma: Hahah, chyba nie często jest taki dzień, więc trzeba
korzystać - droczyła się dziewczyna- Dziękuję!
Suga: Spoko! Papa! - Idol założył słuchawki i wyszedł.
Zamykając drzwi za Sugą, Emma spojrzała na nie.
Emma: Przeklęty wizjer!