czwartek, 11 sierpnia 2016

[10] Zły dzień?

Nadszedł dzień sądu dla blondynki. Nie w TYM  znaczeniu oczywiście, ale teraz to sformułowanie pasuje jak ulał do zaistniałej sytuacji.
Mówiąc o blondynce mamy na myśli Emmę, a wspomniany dzień sądu to nic innego, jak wcześniej zapowiedziany przez Ricky dzień, w którym Emma będzie musiała zmierzyć  się z szafką do przedpokoju. Emma jest dziewczyną bardzo inteligentną i zaradną… to na pewno! Lecz złożenie szafki totalni ją przerosło. Nie chodzi tu o lenistwo, czy brak chęci do zrobienia czegoś pożytecznego, nie. Tym razem, ta przeklęta szafka ją po prostu przerosła. Nigdy nie była dobra w takich majsterkowaniach, takimi rzeczami (według niej) powinien zajmować się Brian. Jeśli już mowa o Brianie, to on bardzo chętnie by pomógł w składaniu, ale musiał pojechać do urzędu. Pojawił się jakiś problem z jego paszportem… sam do końca nie wiedział o co chodzi.
 Wracając do dzisiejszego wyzwania Emmy, nie było by tak źle, gdyby ta szafka była z Ikei. Z prostą, zrozumiałą dla wszystkich instrukcją i obrazkami, ale nie! To jest mebel z koreańskiego odpowiednika Ikei i jak na złość poza tym, że meble trzeba samemu poskładać, to ta firma nie ma nic wspólnego z Ikeą... Ani łatwe mocowania, ani przejrzysta instrukcja w języku angielskim ( wszystko po koreańsku w bardzo fachowym języku, przez co Emma miała problem ze zrozumieniem słów ) to jeszcze nie ma w tej instrukcji żadnych obrazków, sam tekst, tylko krzaczki. A raczej ludziki.. hangul wygląda jak ludziki, chińskie znaki to krzaczki.
 Zastanawia was jeszcze pewnie czemu w wynajętym apartamencie na wakacje, dziewczyny muszą same składać szafkę. Hmm.. w sumie to jest dobre pytanie, bo mężczyzna, który jest właścicielem nic im nie wytłumaczył. Parę dni po wprowadzeniu się, zapukał do drzwi,  wniósł pudło do pokoju i powiedział, że jeśli chcą mieć półkę na buty to muszą ją sobie złożyć. Natomiast jeśli jej nie chcą, to też muszą ją złożyć, bo ma to być mebel do tego apartamentu i jak go nie złożą, to będą musiały więcej zapłacić za wynajem. Koniec i kropka. Dziewczyny już nawet nie dopytywały się "dlaczego i o co w ogóle chodzi" , to co powiedział i tak nie miało sensu a one miały jeszcze jet laga, więc dalszy dialog mógłby tylko wszystko bardziej skomplikować. Tak powiedział i musiały się z tym zgodzić.
 Tak więc, Brian siedzi od rana w urzędzie i próbuje coś załatwić. Lottie poszła z nim dla towarzystwa żeby było mu raźniej. Ricky i Mia poszły do księgarni, a Emma została sama w domu.
Brian dzwoni do Emmy.
Brian: Cześć… i jak tam? Dajesz sobie jakoś radę?
Emma: Emm.. no tak.. znaczy.. nie umiem nawet zacząć, ale heh.. chyba sobie poradzę [w tle słychać trzask] Aish!!! Kogo ja oszukuję, nie dam rady, to jest jakieś piekło. Briannnnnn , pomocy!
Brian: Chętnie bym Ci pomógł, ale naprawdę muszę to pozałatwiać… poczekaj mam pomysł! Daj mi chwilę, nie wychodź z domu, nie skacz z okna z rozpaczy. Już wiem jak Ci pomóc!
Emma: Co?! Serio? Jak ? Co ty znowu wymyśliłeś?
Brian: O nic się nie martw! Rozłączam się. Papa.
Brian zadzwonił do Jimina. Jest niedziela wiec może chłopaki nic nie robią. Nic związanego z ich pracą.
Jimin: Yo ziomek!  Co tam?
Brian: A no cześć cześć. Hej , bo mam sprawę. Potrzebuję waszej pomocy.
Jimin: Jasne, wal! O co chodzi?
Brian: W sumie to nie ja jej potrzebuje, a Emma. Bo została sama w apartamencie i musi poskładać półkę do pokoju, ale ma z tym duży problem. Miałby ktoś z was czas, żeby jej pomóc?  Ja bym to chętnie zrobił, ale mam parę ważnych spraw do załatwienia, reszta dziewczyn wyszła, a Lottie jest ze mną.
Jimin: Emm.. tak myślę, że ktoś z nas przyjdzie. Nie przejmuj się, nie zostawimy jej z tym samej .
Brian: Dzięki wielkie! Jestem wam coś winien, nie wiem jak wam się odwdzięczyć!
Jimin: Nie ma sprawy dla ziomala wszystko. Trzymaj się i niczym nie przejmuj. Nara !
W dormie u chłopaków:
Jimin: Słuchajcie. Jest sprawa. Piękna blond niewiasta siedzi sama w apartamencie i potrzebuje pomocy. Ktoś chętny?
Najpierw wszyscy siedzieli cicho, ale gdy dotarło do nich co powiedział rzucili się.
Wszyscy: Ja! Ja! Wybierz mnie!. Ja chce!
Jin: A o co chodzi dokładnie?
Rapmon: Czy ona nie umie odkręcić słoika czy to jakiś poważniejszy problem?
V: Niewiasta w opałach. Gdyby to była Mia nie dopuścił bym, żeby miała jakikolwiek problem.
J-Hope: Blondynka? Chodzi o Emmę? Co się stało? Bardzo chętnie jej pomogę.
Suga: A nie możecie iść wszyscy skoro chcecie?
Jimin: A ty nie chcesz?
Suga: Mogę iść, ale nie będę się z wami o to bić. Nie mam 5 latek żeby się tak zachowywać.
Kook: A nie chodzi o Stevie? Ona też jest blondynką.
J-hope: No w sumie racja.
Jimin: Nie, nie.  Z tego co mówiła Stevie, to ona odwiedza rodzinę w ten weekend więc jej tu nie ma. Chodzi o Emmę. Musi złożyć szafkę do pokoju a nikt inny nie może jej pomóc.
J-Hope: A co z Ricky? Jej tam nie ma.
Jimin: Aaaaaaaaaa za dużo pytań! Nie wiem, nie ważne! Emma, szafka, apartament, sama, kto pójdzie? Zrozumiałe?!
Jin: Losujmy.
Rapmon: V ty masz notes. Zrób losy, tylko nie oszukuj. Kto wylosuje kartkę z imieniem Emmy, pójdzie jej pomóc.
Alien przygotował losy, wrzucił je do miski i podał każdemu, żeby wylosował. Ku ogólnemu zdziwieniu, „szczęśliwy los” wyciągnął Suga. Osoba, której najmniej zależało.
Suga: Skoro los tak chciał, to pójdę. Podaj mi tylko moją czapkę - zwrócił się do Kooka
Kookie popatrzył na czapkę leżącą koła niego i wybuchnął śmiechem. Suga nie miał pojęcia o co chodzi, ale reszta chłopaków szybko załapała.
Kook: Łap swojego kondoma!
Suga: A no tak.. bardzo śmieszne - powiedział to niby sarkastycznie, ale z trudem ukrywał uśmiech. Wyszedł z dormu spojrzał jeszcze raz na czapkę *Emma też miała takiego kondoma ostatnio* uśmiechnął się, tym razem szeroko i poszedł.

 ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ding dong! Zabrzmiał dzwonek w apartamencie.
Emma: O..! Czyżby Brian przyszedł mi pomóc? Ale czemu nie wchodzi... Może zapomniał kluczy? No nic. Już idę! -krzyknęła w stronę przedpokoju.
Blondynka otworzyła drzwi i nie patrząc nawet kto przyszedł, rzuciła się chłopakowi na szyję.
Emma: Ahhh! Dziękuję, ze przyszedłeś! Sama w życiu bym sobie nie poradziła, jesteś cudowny że wróciłeś mi pomóc, a co z urzędem?
Suga bardzo się zdziwił, ale nie wyrywał się z uścisku dziewczyny.
Suga: Emm.. Jaki urząd? I chyba nie na mnie czekałaś, sądząc po twojej reakcji.. na mnie byś się tak nie cieszyła raczej..
Emma się zmieszała, ale nie mogła dać tego po sobie poznać.
Emma * O nie ! Co ja narobiłam... ale wstyd! Co on tu robi? Dlaczego on? Przecież mnie nawet nie lubi.. pff.. Ale nie, muszę wyjść z tego z dumą, nie dam mu satysfakcji, z tego że ma rację! A niech się zawstydzi ! *
Emma: Niby czemu? Przecież widziałam przez wizjer kto stoi na korytarzu. *Uff wybrnęłam jakoś*
Po prostu cieszę się, ze przyszedłeś mi pomóc.
Suga spojrzał na drzwi i zaśmiał się.
Emma: Co cię tak bawi?
Suga: Nie macie wizjera w drzwiach - chłopak uśmiechnął się po raz kolejny na myśl o miśku jakim obdarzyła go Chorwatka.
Emma: Nie ważne! Wejdź do środka, nie stój tak na zewnątrz.
Oboje weszli do mieszkania, Suga przeczytał instrukcję i razem z drobną pomocą Emmy poskładali szafkę.
Suga*Może ona nie jest taka egoistyczna..w końcu poprosiła o pomoc… mogła odmówić jak mnie zobaczyła, a ona.. nawet się na mnie rzuciła. Hahah*
Emma: Chcesz może coś do picia? Złożyłeś to cholerstwo prawie sam, musisz być zmęczony.
Suga: Soku bym się napił. *jeśli mi szczerze podziękuje, to zmienię o niej zdanie, wyglądała dzisiaj uroczo… nieporadnie, ale uroczo, starała się, gdyby była takim samolubem jak mi się wcześniej wydawało to nie starałby się tak*
Emma przyniosła swojemu biasowi szklankę z sokiem i przez moment nad nim stałą i patrzyła jak on ze starannością składa kawałek papieru który trzymał w ręce. Wyglądał na bardzo zamyślonego.
Emma: Przyniosłam ci so…-Emma zrobiła krok w stronę chłopaka i zahaczyła stopą o dywan. Straciła zupełnie równowagę i poleciała w stronę Min Yoongiego oblewając sokiem siebie, jego, podłogę i fotel, a na to wszystko upadła na kolana idola. Jakby tego było mało, nie upadła z gracją jak to bywa w filmach. Poleciała na twarz, brzuchem leżała na kolanach rappera ,a łokieć wbiła mu w brzuch .
Emma: Co za żenada… Przepraszam…- skryła twarz w dłoniach
Suga: Wyglądasz tak żałośnie, że nawet nie potrafię się na Ciebie zezłościć.
Emma: Dziękuję…chyba.
Suga zaczął się śmiać, pomógł jej wstać i wytarł rękawem bluzy sok z twarzy dziewczyny.
Emmie niemal, że stanęło serce. Sama nie wiedziała czy ze wstydu, czy z tego że jej bias wytarł jej twarz swoją bluzą.  Przez moment stali tak naprzeciwko siebie i patrzyli.
Suga: To ja przepraszam, oceniłem cię z góry, a jesteś zupełnie inna. Szczerze mowiąc nie lubiłem cię na początku, ale jak widać pierwsze wrażenie jest mylne.
Emma: Nie wiem co powiedzieć, bo ja właśnie miałam wrażenie, że od początku mnie unikasz.
Suga: Trochę tak było, ale to dlatego, że miałem takie samo wrażenie o tobie… Hah bardzo dobry sok, mogę jeszcze ? Bo większość jest na podłodze i na tobie.
Emma: Haha tak pewnie - dziewczyna poszła do kuchni po kartonik z sokiem i przy okazji przyniosła szmatkę- masz powycieraj się troszkę.
Suga: To może przynieś jeszcze coś do podłogi, bo jak Ricky zobaczy, że lepi się podłoga i fotel to dostanie szału, z tego co zauważyłem, jest pedantyczna w niektórych sprawach.
Emma: Hahah faktycznie!
Emma przyniosła jeszcze dwie szmatki, wiaderko z wodą i gdy skończyli wszystko czyścić zadzwonił telefon Yoongiego.
Suga: Tak?
Jimin: I jak, złożyliście półkę? Mam nadzieję, że tak, bo V zepsuł playstation i jesteś nam potrzebny.
Suga: Taaak… już wracam -odpowiedział niechętnie i rozłączył się - Muszę już iść, dziś jest chyba jakiś dzień „ Suga pomaga” czy coś w tym guście..
Emma: Hahah, chyba nie często jest taki dzień, więc trzeba korzystać - droczyła się dziewczyna- Dziękuję!
Suga: Spoko! Papa! - Idol założył słuchawki i wyszedł.
Zamykając drzwi za Sugą, Emma spojrzała na nie.
Emma: Przeklęty wizjer!