wtorek, 2 sierpnia 2016

[8] O siedemnastej.

W dniu po koncercie wszyscy wstali bardzo późno, nawet Brian nie poszedł biegać. Ale trudno im się dziwić, w końcu wczorajszy dzień był wykańczający, toteż tego dnia nie planowali niczego meczącego. Zjedli śniadanie o 12, potem poszli na zakupy. Lottie kupiła sobie nowe buty, w ramach pocieszenia, a Brian dzielnie jej towarzyszył. Kupił też rzeczy na obiad i coś na wieczór. Co prawda Brian I Lottie nie zostają w mieszaniu wieczorem, bo umówił się z Lottie na randkę, ale pomyślał o dziewczynach.  Emma zaprosiła na noc Stevie, żeby wszystkie razem obejrzały jakiś film. Około 18 para wyszła z mieszkania, a do apartamentu zawitała Stevie.
Stevie: To co dziewczyny? Co oglądamy?
Emma: No jak to co? My PS partner!
Ricky: Taaak! Jordan, hahahha.
Mia: No! W końcu dowiem się o co z nim chodzi.
Emma: To ty nie wiesz?!
Stevie: Nie martw się, ja też nie wiem.
Ricky: To ja pójdę przygotować przekąski, a wy zajmijcie się filmem.
Emma: Właśnie, co z tą szafką co leży w przedpokoju, ktoś ją kiedyś złoży?
Ricky: Skoro już o tym mówisz to myślę, ze jesteś idealnym kandydatem.
Emma: To nie sprawiedliwe!
Ricky: No cóż, prawo dżungli.
Mia: Ricky ma rację, w końcu zrobisz cos pożytecznego.
Stevie: Hahahaha, ja was za to uwielbiam!
Rozłożyły laptopa, podłączyły głośniki i telewizor. Mia o mało co nie rozsypała przekąsek, ale nikogo to nie zdziwiło. Ona jest znana ze swojej niezdarności. Raz nawet podpaliła się od kuchenki gazowej. Tłumaczyła to wczesną porą, choć była to tylko marna wymówka.
Emma: Czemu to się nie ładuje?
Ricky: A ma połączenie z Wifi?
Emma: No niby ma… Nie wiem co się stało. Załaduję to jeszcze raz, ale to trochę potrwa….. Ooo chyba działa. Wprawdzie to na razie reklamy ,ale lepsze to niż nic.
Ricky: Oooo, już nie działa.
Mia: Ej , czy to V?!
Stevie: To jest Chanyeol.. haha. Już wiem o co chodziło dziewczyną jak mówiły, że nie rozpoznajesz Azjatów.
Emma: Hahah ty to teraz wszędzie widzisz Tae?
Mia się zarumieniła.
Mia: Dajcie spokój, przecież wiecie, że nie lubię Azjatów! Jesteście okropne! Stevie, ty weź moją stronę, patrz jakie one są okropne!
Stevie: Hahaha . wezmę twoją stronę, biedna Mia , biedna Mia. Ale tak na serio teraz, serio ci się podoba, czy one się tak tylko nabijają, bo coś sobie wymyśliły?
Emma,Ricky/Mia: Nie wymyśliłyśmy!!!/Wymyśliły!
Stevie: To co? Powiesz prawdę?
Mia: Widzę, że wcale nie jesteś po mojej stronie. Nie podoba mi się , ale zaintrygował mnie. Jest bardzo opiekuńczy, nawet do nieznanej mu osoby.
Emma: Może nie traktuje ciebie jako nieznajomą, może mu wpadłaś w oko?
Mia : A wy znowu swoje. Ty taka pewna siebie, a ze swoim to nie pogadałaś. Hę?
Ricky: Ja bym pogadała ,ale on mnie unikał, widziałyście to? Nie zamienił ze mną nawet słowa.
Emma: A co ja mam powiedzieć? Hope to przynajmniej z kimkolwiek gadał,a Suga? On jakby żył we własnym świecie? Jak można być tak aspołecznym? Hope chociaż się przywitał.
Stevie: Oh, tak wybrzydzacie, gdyby nie wy, to nawet bym ich nie poznała. Są świetni! A Kook tak wyrósł. Są tacy jak ich sobie wyobrażałam. Hopie taki pogodny, Suga wieczny swagger ,V… hahaha no Alien-nic dodać,  nic ująć. Jin i Rapmon takie mamuśki. A właśnie, zauważyłyście jak Jimin i Brian się dogadywali? Jakby znali się od dziecka.
Ricky: Pff.. Hopie towarzyski?
Emma: Jaaasne, taki swagger, że inni nie są warci żeby się z nim przywitał.
Mia: Oj dajcie spokój, może są nieśmiali, a poza tym na pewno byli zmęczeni po koncercie. Przecież te fanki są nienormalne, wykończyły ich psychicznie. Chociaż je chyba najbardziej lubię w k-popie. Hahah.
Stevie: Hej, patrzcie, film się załadował! Cisza,cisza! zgaście światła.
Mia: Podajcie mi jedzenie i wtedy już mi nic do szczęścia nie będzie potrzebne !
Wszystkie się zaśmiały, bo zawsze żartują sobie, że jedzenie to najważniejsza rzecz w życiu.
W tym samym czasie…
Lottie ogrywała Briana w przydrożnym barze w gry typu rzutki czy cymbergame.
Lottie: Twój telefon dzwoni, czy mi się wydaje?
Brian: Hmm. To mój, ciekawe czy to dziewczyny podpaliły dom? Znasz Mię i jej zdolności. A nie, to JImin, ciekawe co?
Lottie: ten JImin?
Brian: A znasz innego? Halo?
Jimin: Hej, tu Park Jimin. Odzyskaliśmy twoją czapkę i chcielibyśmy przeprosić za zaistniałą sytuację. Macie jutro czas?
Brian: Lottie? Robimy coś jutro?
Lottie: Nie.. dziewczyny chyba nic nie planowały póki co.
Brian: mamy jutro czas ale w razie czego dam ci znać.
Jimin: Ok. Jasne to do jutra. O 17 pod 7-eleven! A wgl. Bro, masz świetny koreański akcent.
Brian: A dziękuję, dziękuję. Miłego wieczoru.
Jimin: Pozdrów resztę! Byee! Cicho Kookie nie przeszkadzaj mi!
Brian: Hahah, pozdrów tam chłopaków.
W dormie.
Kooie: Ej Jimin, czy Brian jest ze Stevie?
Suga: A co cie to tak interesuje?
Jin: Stevie ta ta blondynka?
Rapmon: Tak, tak. Ta najniższa. Co ty się nią tak interesujesz? Czyżbyś się zakochał?
V: No co ty? On? On jeszcze nigdy nie powiedział, ze ktoś mu się podoba… On jest ciągle wierny swojej pierwszej miłości.
Kookie: Aish… z wami o czymś pogadać. Idę pograć na playu. Jimin idziesz?
V: Czemu mnie nie zapytasz? Ale z ciebie dzieciak…. Kto pierwszy ten lepszy, gram pierwszy z Kookiem!
Jimin: Dzieciak, taaa.
V szybko wskoczył na kanapę, rozwalając przy tym wszystkie poduszki, które Jin rano tak starannie układał.
Wieczór minął wszystkim bardzo owocnie. Lottie i Brian wrócili pokłóceni z randki, a dziewczyny obejrzały w końcu film, który zacinał się co 5 minut.
Brian: Dziewczyny, mam dla was wspaniałe wieści… chcecie wiedzieć co?
Emma: Tak,tak, o co chodzi?!
Brian: To wam nie powiem.
Ricky: Brian, uważaj sobie- rzuciła w niego poduszką.
Brian: Jutro…-trzyma je w napięciu-o 17… pod 7-eleven…na ulicy…
Mia: Brian, przestań!
Brian: Przypadkiem.. zupełnie bez powiązania… koło big-hitu, spotkamy się  z Bangtanami!
Dziewczyny: Aaaaaaaa!
Stevie: Hahah, a tyle co tak na nich narzekały. A właściwie to dlaczego?
Lottie: Znaleźli czapkę Briana- odpowiedziała już w lepszym humorze- i zapraszają nas na obiad, żeby przeprosić za sytuację z koncertu. Ty Stevie oczywiście też jesteś zaproszona.
Stevie: Ale super! Ale teraz padam z nóg, idę spać.
Ricky: Ja też już pójdę.
Reszta dziewczyn i Brian też przygotowali się do snu i w ciągu niecałych 30 minut wszyscy już spali.
Następnego dnia Jak zwykle pierwszy wstał Brian. Poszedł pobiegać i przy okazji kupił coś na śniadanie. Gdy wszedł do mieszkania, poza Ricky wszyscy jeszcze spali.
Ricky: Co kupiłeś?
Brian: Takie bułeczki, z jakimś kapuśniakiem w środku, trochę mięsa, ata okragła jest dla ciebie, z samymi warzywami.. podobno.
Ricky: Jak ty o mnie myślisz... hahaha.Podaj mi torbę, to przygotuje śniadanie.
Brian: One jeszcze śpią?
Ricky: Myślę, że póki ich nie obudzimy to będą spały. Ty obudź Lottie, a ja dziewczyny.











3 komentarze:

  1. Świetne opowiadania zostaję na dłużej <3
    Seul po godzinach też Czytałam więc życzę wam sukcesów z nowym blogiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie! Kurcze w końcu większa motywacja do pracy! Na prawdę DZIĘ-KU-JE-MY!!!!

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń