W dniu po koncercie wszyscy wstali bardzo późno, nawet Brian
nie poszedł biegać. Ale trudno im się dziwić, w końcu wczorajszy dzień był
wykańczający, toteż tego dnia nie planowali niczego meczącego. Zjedli śniadanie
o 12, potem poszli na zakupy. Lottie kupiła sobie nowe buty, w ramach
pocieszenia, a Brian dzielnie jej towarzyszył. Kupił też rzeczy na obiad i coś
na wieczór. Co prawda Brian I Lottie nie zostają w mieszaniu wieczorem, bo
umówił się z Lottie na randkę, ale pomyślał o dziewczynach. Emma zaprosiła na noc Stevie, żeby wszystkie razem
obejrzały jakiś film. Około 18 para wyszła z mieszkania, a do apartamentu
zawitała Stevie.
Stevie: To co dziewczyny? Co oglądamy?
Emma: No jak to co? My PS partner!
Ricky: Taaak! Jordan, hahahha.
Mia: No! W końcu dowiem się o co
z nim chodzi.
Emma: To ty nie wiesz?!
Stevie: Nie martw się, ja też nie
wiem.
Ricky: To ja pójdę przygotować
przekąski, a wy zajmijcie się filmem.
Emma: Właśnie, co z tą szafką co
leży w przedpokoju, ktoś ją kiedyś złoży?
Ricky: Skoro już o tym mówisz to
myślę, ze jesteś idealnym kandydatem.
Emma: To nie sprawiedliwe!
Ricky: No cóż, prawo dżungli.
Mia: Ricky ma rację, w końcu
zrobisz cos pożytecznego.
Stevie: Hahahaha, ja was za to
uwielbiam!
Rozłożyły laptopa, podłączyły
głośniki i telewizor. Mia o mało co nie rozsypała przekąsek, ale nikogo to nie
zdziwiło. Ona jest znana ze swojej niezdarności. Raz nawet podpaliła się od
kuchenki gazowej. Tłumaczyła to wczesną porą, choć była to tylko marna wymówka.
Emma: Czemu to się nie ładuje?
Ricky: A ma połączenie z Wifi?
Emma: No niby ma… Nie wiem co się
stało. Załaduję to jeszcze raz, ale to trochę potrwa….. Ooo chyba działa. Wprawdzie
to na razie reklamy ,ale lepsze to niż nic.
Ricky: Oooo, już nie działa.
Mia: Ej , czy to V?!
Stevie: To jest Chanyeol.. haha.
Już wiem o co chodziło dziewczyną jak mówiły, że nie rozpoznajesz Azjatów.
Emma: Hahah ty to teraz wszędzie widzisz
Tae?
Mia się zarumieniła.
Mia: Dajcie spokój, przecież
wiecie, że nie lubię Azjatów! Jesteście okropne! Stevie, ty weź moją stronę,
patrz jakie one są okropne!
Stevie: Hahaha . wezmę twoją
stronę, biedna Mia , biedna Mia. Ale tak na serio teraz, serio ci się podoba,
czy one się tak tylko nabijają, bo coś sobie wymyśliły?
Emma,Ricky/Mia: Nie
wymyśliłyśmy!!!/Wymyśliły!
Stevie: To co? Powiesz prawdę?
Mia: Widzę, że wcale nie jesteś
po mojej stronie. Nie podoba mi się , ale zaintrygował mnie. Jest bardzo
opiekuńczy, nawet do nieznanej mu osoby.
Emma: Może nie traktuje ciebie
jako nieznajomą, może mu wpadłaś w oko?
Mia : A wy znowu swoje. Ty taka
pewna siebie, a ze swoim to nie pogadałaś. Hę?
Ricky: Ja bym pogadała ,ale on
mnie unikał, widziałyście to? Nie zamienił ze mną nawet słowa.
Emma: A co ja mam powiedzieć?
Hope to przynajmniej z kimkolwiek gadał,a Suga? On jakby żył we własnym
świecie? Jak można być tak aspołecznym? Hope chociaż się przywitał.
Stevie: Oh, tak wybrzydzacie,
gdyby nie wy, to nawet bym ich nie poznała. Są świetni! A Kook tak wyrósł. Są
tacy jak ich sobie wyobrażałam. Hopie taki pogodny, Suga wieczny swagger ,V…
hahaha no Alien-nic dodać, nic ująć. Jin
i Rapmon takie mamuśki. A właśnie, zauważyłyście jak Jimin i Brian się
dogadywali? Jakby znali się od dziecka.
Ricky: Pff.. Hopie towarzyski?
Emma: Jaaasne, taki swagger, że inni
nie są warci żeby się z nim przywitał.
Mia: Oj dajcie spokój, może są
nieśmiali, a poza tym na pewno byli zmęczeni po koncercie. Przecież te fanki są
nienormalne, wykończyły ich psychicznie. Chociaż je chyba najbardziej lubię w
k-popie. Hahah.
Stevie: Hej, patrzcie, film się
załadował! Cisza,cisza! zgaście światła.
Mia: Podajcie mi jedzenie i wtedy
już mi nic do szczęścia nie będzie potrzebne !
Wszystkie się zaśmiały, bo zawsze
żartują sobie, że jedzenie to najważniejsza rzecz w życiu.
W tym samym czasie…
Lottie ogrywała Briana w przydrożnym
barze w gry typu rzutki czy cymbergame.
Lottie: Twój telefon dzwoni, czy
mi się wydaje?
Brian: Hmm. To mój, ciekawe czy
to dziewczyny podpaliły dom? Znasz Mię i jej zdolności. A nie, to JImin,
ciekawe co?
Lottie: ten JImin?
Brian: A znasz innego? Halo?
Jimin: Hej, tu Park Jimin. Odzyskaliśmy
twoją czapkę i chcielibyśmy przeprosić za zaistniałą sytuację. Macie jutro
czas?
Brian: Lottie? Robimy coś jutro?
Lottie: Nie.. dziewczyny chyba
nic nie planowały póki co.
Brian: mamy jutro czas ale w
razie czego dam ci znać.
Jimin: Ok. Jasne to do jutra. O
17 pod 7-eleven! A wgl. Bro, masz świetny koreański akcent.
Brian: A dziękuję, dziękuję.
Miłego wieczoru.
Jimin: Pozdrów resztę! Byee!
Cicho Kookie nie przeszkadzaj mi!
Brian: Hahah, pozdrów tam
chłopaków.
W dormie.
Kooie: Ej Jimin, czy Brian jest
ze Stevie?
Suga: A co cie to tak interesuje?
Jin: Stevie ta ta blondynka?
Rapmon: Tak, tak. Ta najniższa.
Co ty się nią tak interesujesz? Czyżbyś się zakochał?
V: No co ty? On? On jeszcze nigdy
nie powiedział, ze ktoś mu się podoba… On jest ciągle wierny swojej pierwszej miłości.
Kookie: Aish… z wami o czymś
pogadać. Idę pograć na playu. Jimin idziesz?
V: Czemu mnie nie zapytasz? Ale z
ciebie dzieciak…. Kto pierwszy ten lepszy, gram pierwszy z Kookiem!
Jimin: Dzieciak, taaa.
V szybko wskoczył na kanapę,
rozwalając przy tym wszystkie poduszki, które Jin rano tak starannie układał.
Wieczór minął wszystkim bardzo
owocnie. Lottie i Brian wrócili pokłóceni z randki, a dziewczyny obejrzały w
końcu film, który zacinał się co 5 minut.
Brian: Dziewczyny, mam dla was
wspaniałe wieści… chcecie wiedzieć co?
Emma: Tak,tak, o co chodzi?!
Brian: To wam nie powiem.
Ricky: Brian, uważaj sobie- rzuciła
w niego poduszką.
Brian: Jutro…-trzyma je w
napięciu-o 17… pod 7-eleven…na ulicy…
Mia: Brian, przestań!
Brian: Przypadkiem.. zupełnie bez
powiązania… koło big-hitu, spotkamy się z Bangtanami!
Dziewczyny: Aaaaaaaa!
Stevie: Hahah, a tyle co tak na
nich narzekały. A właściwie to dlaczego?
Lottie: Znaleźli czapkę Briana-
odpowiedziała już w lepszym humorze- i zapraszają nas na obiad, żeby przeprosić
za sytuację z koncertu. Ty Stevie oczywiście też jesteś zaproszona.
Stevie: Ale super! Ale teraz
padam z nóg, idę spać.
Ricky: Ja też już pójdę.
Reszta dziewczyn i Brian też
przygotowali się do snu i w ciągu niecałych 30 minut wszyscy już spali.
Następnego dnia Jak zwykle
pierwszy wstał Brian. Poszedł pobiegać i przy okazji kupił coś na śniadanie.
Gdy wszedł do mieszkania, poza Ricky wszyscy jeszcze spali.
Ricky: Co kupiłeś?
Brian: Takie bułeczki, z jakimś
kapuśniakiem w środku, trochę mięsa, ata okragła jest dla ciebie, z samymi
warzywami.. podobno.
Ricky: Jak ty o mnie myślisz...
hahaha.Podaj mi torbę, to przygotuje śniadanie.
Brian: One jeszcze śpią?
Ricky: Myślę, że póki ich nie
obudzimy to będą spały. Ty obudź Lottie, a ja dziewczyny.
Świetne opowiadania zostaję na dłużej <3
OdpowiedzUsuńSeul po godzinach też Czytałam więc życzę wam sukcesów z nowym blogiem ;)
Dzięki wielkie! Kurcze w końcu większa motywacja do pracy! Na prawdę DZIĘ-KU-JE-MY!!!!
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń