Spotkanie z fanami trwało jakąś godzinę. W tym czasie nasi
bohaterowie zapoznawali się ze Stevie.
Stevie: Ale to jak to tak, nie jesteście z tego samego
kraju? Lottie ,ty mówiłaś, że jesteś z Niemiec, a ty Brian z Francji.. to jak
się poznaliście.
Lottie: Wszyscy poznaliśmy się podczas wolontariatu w
Meksyku. Na przykład Emma jest z Chorwacji, a Ricky jest Irlandką, natomiast
Mia jest z Włoch.
Stevie: To pewnie w ciągu roku rzadko się widujecie.
Emma: Niestety, ale wakacje zawsze spędzamy razem.
Stevie: Mało się widzicie, ale i tak tworzycie bardzo zgraną
paczkę.
Ricky: A ty Stevie, skąd jesteś? Nie jesteś przecież
Azjatką.
Stevie: Urodziłam się w Korei, ale moi rodzice pochodzą z
Australii i tam też mieszkałam przez większość czasu. Dopiero niedawno wróciłam do Seulu.
Wszyscy bardzo się polubili, Stevie bardzo do nich pasowała.
Cieszyła się , ze w końcu znalazła sobie tutaj przyjaciół. W ciągu tej godziny,
dużo się o sobie dowiedzieli. Lottie opowiedziała o licznych talentach Briana,
takich jak gra na gitarze, wszelkie sporty, a przede wszystkim karate i o jego
kreatywności, która dorównuje Da Vinciemu. Emma I Ricky powiedziały o swojej
pasji do psów, do ich tresury i wychowaniu. Mia niechętnie przyznała się, że
jest autorką książek i akurat jedną pisze. Niechętnie, ponieważ jest bardzo
nieśmiałą i skrytą osobą. Na samym końcu Lottie dopowiedziała o sobie, że
również trenuje karate z Brianem i lubi się uczyć. W przyszłym roku planuje iść
na medycynę. Czas, podczas którego czekali na idoli minął im bardzo szybko. Ich
rozmowa trwała w najlepsze, gdy Mia zobaczyła jak chłopaki wychodzą tylnym
wyjściem z klubu. Jimin podbiegł do Briana.
JImin: Dawaj czapkę Brian. Hahaha , cały koncert myślałem o
tym żeby ją przymierzyć. Haaha, mogę?- nie czekając na odpowiedź, chłopak
ściągnął Brianowi fullcapa z głowy i ją przymierzył.
Brian: Haha, jasne, bierz. Tylko uważaj na nią proszę.
Jimin: Tak, tak . Będę uważał. Lottie , już Ci to mówiłem, ale
masz świetny gust.
Lottie: Hah, no przecież wiem. Faktycznie ci pasuje.
Hopie: Jinini… nie bądź samolubny, daj też przymierzyć!
Proooszę!
Jimin: No dobra.. łap!
Hopie: Suga, i jak wyglądam? Dorównuje ci swagiem?
Suga: Pff.. choćbyś nie wiem co założył, nigdy mi nie
dorównasz. haha
Jin: Ojej.. wydaje mi się że odstaje z niej nitka…
Lottie: Serio? Pokaż mi ją.
Dziewczyna zaczęła oglądać czapkę, gdy nagle zaatakowała ją
fanka kuloodpornych i porwała czapkę. Pare metrów za nią biegła reszta tłumu.
Dzika fanka: Mam czapkę Jimina! Mam czapkę Imina! Aaaaaaaa!
Dzika fanka 2: oddawaj, widziałąm ją pierwsza!
Dzika fanka 1: Ale ja szybciej biegam!
Lottie: Co tu się kurwa dzieje?! To jest moja czapka!
Oddawaj mi ją dzikusko!
Lottie naprawdę się zezłościła. Niestety jej krzyki nic nie
dały, tłum dalej na nich napierał. Idole nie mieli gdzie uciec. Ochrona
próbowała odgonić stado, bo inaczej nie można tego nazwać, od Bangtanów. Było
to trudne zadanie, nawet dla dwóch 100kg bodyguardów. Nagle, ktoś uderzył
Lottie w twarz. Sfrustrowana dziewczyna rozepchnęła
się łokciami, wyglądała na tak skrajnie wkurzoną, ze zapanowała cisza.
Lottie: Dosyć! Co to jest za chlew?! Czy wy nie macie mózgu?
Oddawać mi natychmiast moją czapkę! Nie dość, że przyszłam na koncert, na który
nie chciałam iść, to jeszcze dostałam w twarz, bo wasze tępe umysły ubzdurały
sobie, że to czapka waszych kochasiów!
Widać było, że chłopakom zrobiło się trochę przykro. Mimo,
że Lottie zdobyła uwagę całego tłumu, czapki nie odzyskała. Szczęśliwy znalazca
już się z nią gdzieś ulotnił. Ochroniarze skorzystali z zaistniałej sytuacji i
odprowadzili zespół do vana.
Dzika fanka1: I co narobiłaś! Przez ciebie sobie poszli.
Lottie: Przeze mnie?! Niby ja się rzuciłam na nich jak jakiś
wygłodniały pies na szynkę?
Brian: Skarbie, chodźmy już. To nie ma sensu.
Chłopak wziął dziewczynę za rękę, a dziewczyny poszły za
nimi.
Brian: Nie przejmuj się…
Lottie: Ale to był prezent.. Czego one nie zrozumiały w „ to
nie jest czapka waszych idoli”?
Brian: Wiesz jakie są fanki k-popu… Z całym szacunkiem do
was dziewczyny- spojrzał na Emmę i Ricky. Mia cichutko zachichotała.
Mia: No zobaczymy, czy wy też kiedyś takie będziecie.. hihi
Lottie: Hah, a spróbujecie, to wam nogi z tyłka poiwyrywam-
Lottie poprawił się nieco humor.
Emma: Chodźmy coś zjeść, to zawsze poprawia humor.
Ricky: Świetny pomysł! A potem na lody, ja stawiam!
Stevie: O, a ja znam najlepszą lodziarnię w Seulu.
Zaprowadzę was tam. Hmm. Ona jest dosyć blisko naszego wieżowca. Co wy na to?
Lottie: Ahh… jesteście kochani. Chodźmy.
Przyjaciele poszli na najbliższy przystanek. Autobus przyjechał
w ciągu 10 minut. Na przystanku nie było innych ludzi, przez co każdy znalazł
sobie miejsce siedzące. Po takiej przygodzie z atakującym tłumem, mdlejącą Mią,
no i co najważniejsze, po koncercie, wszyscy byli padnięci.
Po incydencie z czapką, Bangtani udali się do vana. Nie
pojechali od razu do dormu, bo manager chciał z nimi omówić pare kwestii. Zajęło im to z 15 minut , po czym manager pożegnał się pogratulował konceru i poszedł.
Kierowca odjechał. W czasie podróży wszyscy siedzili cicho, ale każdy z osobna
miał w głowie pełno myśli. A to wspominali koncert,a to myśleli o nowych
znajomych, ale najbardziej dręczyłą ich sprawa zaginionej czapki Briana. Hopie
wyglądał na wyjątkowo zasmuconego.
Suga: Hope , co ci jest? Nie mogę tego znieść jak nasza
nadzieja wygląda jak „bez-nadzieja”
Hopie: Nie.. chyba nic takiego..ale myślicie, że Lottie
mówiła prawdę? Że naprawdę nas nie lubi?
V: Zabrzmiało to nieprzyjemnie, ale myślę że była po prostu bardzo
zdenerwowana. Bardziej martwi mnie zdrowie Mii… Jest taka delikatna. Myślicie,
że będzie z nią w porządku? Nie trzeba by z nią jechać do szpitala? Nie
chciałbym żeby coś jej się stało… jest taka piękna. Wcześniej jej oczy błyszczały,
idealnie pasowały do jej długich ciemnych włosów, a dzisiaj jak się źle poczuła,
miałem wrażenie jakby ten blask zgasł.
JImin: Nie przesadzaj. Nic jej nie będzie, a poza tym, jest
z przyjaciółmi. Oni się nią zajmą.
Suga: Piękna to jest Emma. Te blond loki… Piękno to coś czego jej nie brakuje w żadnym stopniu, ale
charakter, wydaje się bardzo zarozumiała i taka jakoś mało towarzyska. Jest
zupełnie inna niż Ricky czy Mia. One są towarzyskie, a to zaczepią, a to
pogadają, a Emma? Sam nie wiem. Jakaś taka nijaka.
Hopie: Że co? Emma? Świetnie mi się z nią gadało!
Jin: A gadałeś z Ricky może?
Hopie: Co? A czemu?
Jimin: Aaaa, ale się zarumieniłeś! Hahaha
Hopie: No co ty gadasz, masz jakieś zwidy chyba!
Jimin: Prawdy nie oszukasz. Wszyscy widzieli jaki robiłeś
się czerwony , jak do ciebie podeszła, albo jak coś do ciebie mówiła. No !
Przyznaj się , podoba ci się.
Hopie: Dajcie mi spokój. Dziewczyna jak każda inna.
JImin: Tak? W takim razie czemu się tak speszyłeś jak na
ciebie spojrzała. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby cię cokolwiek, a tym
bardziej ktokolwiek speszł.. hę? I co na to powiesz?
Hopie: Dobra, dobra. Podoba mi się… zadowoleni? Bardzo mi
się spodobała.
JIn: Mamy cię! Wiedziałem to od początku. Już jak pokazałem
wam zdjęcie, zwróciłeś na nią uwagę.
Kookie i Rapmonster siedzieli zamyśleni. Nie słuchali
rozmowy kolegów, byli pogrążeni we własnych myślach
Kookie * Stevie.. czy to możliwe, że to ona? Ale takie
rzeczy nie dzieją się w prawdziwym życiu, tylko w filmach się to może zdarzyć. Ale to prawda, nie mógłbym się pomylić, to na
100% była dziewczyna z moich snów. Stevie… czyli tak ma na imię. Może to były
prorocze sny? Ale jeśli by tak było, to nie powinno jej tu być, ona wyjechała i
nie wróciła. O co tu chodzi? *
Rapmon miał słuchawki w uszach prze całą drogę. Co jakiś
czas tylko sięgał po telefon, by zmienić piosenkę. Twarz mia ciągle przyklejoną
do szyby i obserwował otoczenie.
Rapmon: Hyung, zatrzymaj się, szybko!
Kierowca: O co chodzi?
Rapmon: Szybko, potem wyjaśnie.
Rapmon wybiegł z vana i podbiegł do dziewczyny idącej
chodnikiem. Chłopaki siedzący w vanie widzieli tylko jak Rapmonster podchodzi
do dziewczyny, kłania się i zaczyna rozmowę, ale nie słyszeli o czym
rozmawiają.
Rapmon: Cześć. Jestem Kim Nam Joon. Pewnie mnie znasz, bo
byłaś na moim koncercie.
Dziewczyna: Ahh.. no penwie że cię znam! Skąd wiesz, że
byłam na koncercie? I czemu do mnie podszedłeś? Aaaa nie mogę w to uwierzyć!
Rapmon: Masz coś co należy do mojej koleżanki.
Dziewczyna odruchowo spojrzała na fullcapa, którego trzymałą
w ręce.
Dziewczyna: Pewnie chodzi o czapkę… O co z nią chodzi?
Wszyscy tak bardzo chcą ją mieć. Myślałam, ze to czapka Jimina, widziałam jak
ją zakładał.
Rapmon: To nieporozumienie, ta czapka to prezent moje przyjaciółki
dla jej chłopaka, wiele dla nich znaczy.
Dziewczyna: Mhm.. rozumiem.. mógłbyś ją im zwrócić? Teraz mi
głupio, że się tak zachowałam. Cieszyłam się, bo naprawdę myślałam, ze należy
do Jimina…
Rapmon: Nie przejmuj się, oddam ja właścicielom. Ale mam coś
w zamian dla ciebie.
Namjoon zdjął z ręki bandamkę i wręczył ją fance.
Rapmon: Proszę, to dla ciebie. Dziękuję, ze byłaś na
koncercie. Muszę już iść, czekają na mnie.
Dziewczyna: Ahh. Naprawdę? Dziękuję! -fanka uśmiechnęła się szeroko
i pomachałą na pożegnanie.
Lider odmachał i wrócił zadowolony do vana. Reszta zespołu z
niecierpliwością czekała na niego.
Kookie: Ah. Super! Brian się ucieszy!
Jin: Liderze, jesteś niesamowity, musimy mu to oddać jak
najszybciej. Lottie bardzo się zmartwiła jak jej tą czapkę zabrano.
Rapmon: Jutro do nich zadzwonimy, żeby im o tym powiedzieć.
Lider założył z powrotem słuchawki i tym razem patrzył na
czapkę i uśmiechał się sam do siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz