Przylot odbył się punktualnie. Grupa przyjaciół wraz z
resztą osób podróżujących tym samym samolotem udała się po odbiór bagaży.
Lotnisko było puste, poza pasażerami tego lotu, na płycie nie było nikogo.
Wszyscy zastanawiali się dlaczego Seulskie lotnisko jest aż tak puste.
-Ciekawe co się stało. Jakiś napad czy co, że tu nikogo nie
ma? Dziwnie się z tym czuję. Jezu, a co jak to terroryści?-narzekała Lottie.
-Myślę, że to coś gorszego- z przerażeniem wyjąkał Brian-patrzcie
tam-wskazał w stronę biegnącego tłumu dziewczyn, wymachujących banerami i
krzyczących „Oppa!Oppa!”
-A to niby co ma być?-Oburzona Ricky przyglądała się
zdarzeniu-Jakiś zlot wariatek?
-Lepiej zbierzmy się stąd jak najszybciej, nie lubię takich
tłumów-Mia szybko chwyciła swoją walizkę i ruszyła w stronę wyjścia.
-Nie, nie, nie. Mia, zaczekaj! Zobaczmy dokładniej o co
chodzi. Wydaje mi się, że któraś z nich krzyczała Yoon Gi Oppa!
-Daj spokój, ty masz już jakieś złudzenia, uciekajmy stąd
jak najszybciej- krzyczała
-Nie, ale na prawdę słyszałam, popatrz na ich transparenty.
Nie wiem jak wy , ale ja i Ricky…-chodź Ricky! Idziemy to zbadać.-Emma chwyciła
ciemnowłosą za rękę i pociągnęła w stronę tłumu.
-Nie możemy im pozwolić iść tam samym-zaniepokoił się
Brian.-Wiecie jak one za nimi szaleją, dajmy im szansę. Chodźcie dziewczyny.
Gdy nasi bohaterowie dołączyli do dzikiego tłumu, w wejściu
4 pojawili się mężczyźni w czarnych garniturach a zaraz za nimi szli uśmiechnięci
i zmęczeni podróżą chłopcy. Tłum krzyczał jeszcze głośniej, a Ricky i Emma
oniemiały z wrażenia. Nie mogły uwierzyć, ze są w Korei od niecałych 15 minut,
a już udało im się zobaczyć ich największych idoli. Gdy Bangtani wsiedli do
swojego vana tłum rozproszył się, a grupa przyjaciół mogła spokojnie udać się
do apartamentu.
Gdy wysiedli z taksówki spojrzeli w górę na wieżowiec. Byli
zachwyceni. Ich apartament znajdował się na samej górze tego drapacza chmur.
Jednak Lottie była trochę zaniepokojona tą wysokością.
-Czy my mieszkamy na samej górze?
-Nie, na parterze….-burknęła Ricky.
- I mamy wejście na dach… do pełni szczęścia brakuje mi
tylko basenu- śmieje się Emma.
-Mam nadzieję, ze winda się tam nie zepsuje- mamrotała pod
nosem Mia.-Nie lubię chodzić po schodach. Zwłaszcza na samą górę budynków.
-No to co? Idziemy!-Zawołał Brian, przytulił Lottie ze
szczęścia i pomógł jej z walizką.-Dziewczyny, pomóc Wam?
-Nie..nie.. damy rade. Jesteśmy w końcu silne i niezależne
kobiety-zażartowała blondyna i zarzuciła torbę na ramię.-No to heja, na samą
górę i jeszcze dalej!
…
-Woooah, ten dom jest ogromny. Aż wyśle Olivii zdjęcia.
Będzie zachwycona, że jej wspaniała starsza siostra znalazła nam taki
apartament!
-Apartamentu to szukali Twoi rodzice, ale to nie zmienia
faktu, że jest przecudowny... Taki nowoczesny.-zachwycała się Ricky podchodząc
do każdego mebla i dotykając go jak eksponatu muzealnego- My tu naprawdę będziemy
mieszkać przez całe 2 miesiące? To będą najlepsze wakacje naszego życia!
-Ale jestem głodna. Co powiecie na jakiś spacer w
poszukiwaniu jedzenia?-zapytała Lottie.
-Świetny pomysł-odpowiedzieli chórem.
Szybko znaleźli dobrą restaurację, wszyscy byli zachwyceni
koreańskim jedzeniem. Emma I Ricky co chwila pokazywały sobie nawzajem reklamy
z koreańskimi idolami, a Brian robił pełno zdjęć. To chyba była ich najlepsza
kolacja w życiu.
-To co? Płacimy i zbieramy się?-zaproponowała Mia.
Emma w tym czasie poszła po plecaki. Wychodząc podawała
kumplom ich rzeczy. Idąc tyłem nie patrzyła pod nogi i nim ktokolwiek się zorientował
epicko wpadła na mężczyznę stojącego na chodniku.
-Ahh.. Przepraszam, nie chciałam.. ale ze mnie gapa-zmieszała
się blondyna. Odruchowo przeszła na język koreański, którego pilnie uczyła się
wcześniej.-Czy ja go skądś nie kojarzę-zapytała tym razem po angielsku stojącą
obok Ricky.
-Czy to nie….-
_-..Jin-wyszeptały razem.
Kim Seok Jin już chciał już odejść, gdy te z wyuczonym
akcentem jeszcze raz przeprosiły i przedstawiły się jako fanki Bangtanów. Jin
uradowany tym faktem chwilę z nimi porozmawiał, zrobili sobie razem zdjęcie i
odszedł. Po drodze zakrył twarz maseczką i bezpiecznie wrócił do dormu.
……………..
Tymczasem w dormie
-O, przyszedłeś-stwierdził Rapmonster-Żadna dzika fanka Cię
nie napadła?
-W sumie to dwie spotkałem. Były całkiem urocze. Mimo, ze
były z zza granicy fajnie mówiły po koreańsku.
-Masz ich numer? Jak się nazywają? Gdzie mieszkają? Wiesz w
ogóle cokolwiek?-wypytywała reszta zespołu.
-Emm… no właściwie to nie… znaczy mam ich zdjęcie.
-Daj, no daj zobaczyć. Ahh…Europejki? Jakie one są?-Napadli
Jina i wyrwali mu telefon.
-Uuu.. spójrz na nie, są takie… nie tutejsze-błyskotliwie
zauważył V
-Zaprosiłeś je na koncert?-Obudził się Kookie- W jakim są
wieku?
-Heh..no ja właściwe zamieniłem z nimi pare słow... bo… bo
nie chciałem żeby inni mnie rozpoznali…-zmieszał się.
-Przyznaj się, że stchórzyłeś!-dopiekł mu Jimin-Gdybym ja je
spotkał…
-Też byś uciekł- skwitował Kookie.
-Aishh. Ty młody!-Jimin rzucił w młodego poduszką.
-Dobra. Idę spać -powiedział Suga.-Ale ta w blond włosach
jest całkiem urocza.
-Mnie się tam bardziej podoba ta ciemnooka- zamyślił się
Hopie.
-Te nadzieja, bez takich myśli mi tu!-zażartował Rapmon.
Po udanym dniu, nasi bohaterowie wrócili bezpiecznie do
swojego apartamentu i zakopali się przyjemnie w swojej pościeli i każdy z
osobna usnął słodkim snem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz